poniedziałek, 30 stycznia 2017

Chateau de Villandry - pałacowy ogród warzywny

Chateau de Villandry  - pałacowy ogród warzywny
Dzisiaj zapraszam na spacer po renesansowych ogrodach zamku Chateau de Villandry w dolinie Loary. Imponujące ogrody formalne otaczające budowlę, które zwiedzaliśmy, zostały odtworzone na początku XX wieku. Współcześnie, ogród w Villandry uważany jest powszechnie za prototyp francuskich potager - czyli formalnych ogrodów warzywnych.

wtorek, 24 stycznia 2017

Chateau de Malmaison - ogród Józefiny Bonaparte

Chateau de Malmaison - ogród Józefiny Bonaparte

Za oknem szaro-bury zimowy krajobraz, więc z przyjemnością wracam myślami do czerwcowej podróży do Francji, gdy podążaliśmy szlakiem ogrodów opisywanych przez Monty Dona w jego "French Garden Journey". Tym razem zabiorę Was do romantycznego ogrodu w Malmaison, letniej rezydencji cesarza Napoleona i Józefiny Bonaparte.

niedziela, 22 stycznia 2017

RABATA ZIMOWA

RABATA ZIMOWA
Ostatnio opowiadałam Wam o tym, jak dojrzewała koncepcja ogrodu i jak w dużym skrócie wyglądał etap przygotowań pod nasadzenia, które zaczęliśmy jesienią. Dzięki dyskusji, która rozwinęła się w komentarzach (dziękuję!!) otrzymałam sporo cennych uwag odnośnie zwalczania chwastów i przygotowania podłoża na rabatach, które będę mogła wdrożyć na kolejnych etapach prac. Tymczasem, opowiem o tym jak powstawała nasza pierwsza rabata.

niedziela, 15 stycznia 2017

Ogród Osobisty

Ogród Osobisty


Moje poszukiwania własnego stylu ogrodowego trwają od kilku lat, w zasadzie odkąd zaczęłam się na dobre pasjonować ogrodnictwem.  Kręte to ścieżki, ale podążam nimi z niegasnącym entuzjazmem. Na początku tej drogi było tak, jak zapewne u wielu z Was - jeśli podobała mi się jakaś roślina to bez głębszego namysłu ją kupowałam, a potem wsadzałam "zielonym do góry" tam, gdzie akurat było miejsce. Miejsce szybko się kurczyło, więc potem był etap zdzierania trawy i wsadzanie kolejnych roślin bez ładu i składu. Miało być kolorowo i optymistycznie. Było. I początkowo mi to wystarczało.

piątek, 13 stycznia 2017

NIE TAKA ZIMA ZŁA

NIE TAKA ZIMA ZŁA

Nie lubię zimy.
Niby nic odkrywczego w ustach ogrodnika. Znam wiele zielono zakręconych osób, które nie cierpią zimy z wielu powodów. Dlaczego? Bo jest ponuro, ciemno i wieje..bo ziemia zamarznięta i nie można działać aktywnie w ogrodzie..., bo mróz sieje spustoszenia wśród ukochanych roślin, a śnieg łamie iglaki, a w ogóle to jest zimno i bleeeee.. To tak w standardzie.

środa, 11 stycznia 2017

Hummelo - ogród Pieta Oudolfa

Hummelo - ogród Pieta Oudolfa
Dzisiaj chciałabym wrócić wspomnieniami do ciepłego sierpniowego dnia gdy wybraliśmy się do Hummelo, w Holandii, do ogrodu Pieta Oudolfa. Pewnie czytelnikom (są tacy???) tego projektanta przedstawiać nie trzeba, ale jeśli ktoś miałby wątpliwości to posłużę się wyczytaną gdzieś muzyczną metaforą. Gdyby projektantów ogrodów porównać do gwiazd rocka, Oudolf byłby jak Slash i Jagger w jednym.

poniedziałek, 9 stycznia 2017

Giverny - ogród Claude'a Moneta

Giverny - ogród Claude'a Moneta
Ogród w Giverny znałam dotychczas tylko z obrazów Monneta, w zasadzie nie tyle ogród, co staw ze słynnymi nenufarami. Kilkakrotnie już planowałam się tam wybrać, ale jakoś nie było mi po drodze. W tym roku jednak, akurat pod koniec czerwca (gdy kwitną nenufary!) byliśmy w okolicach Paryża i wybraliśmy się na zwiedzanie ogrodu słynnego impresjonisty.

Reprodukcja jednej z 50 wersji Les Nymphéas Moneta

Prowansja - cz. III

Prowansja - cz. III
Do Aix-en-Provence, domu Cezanne'a (jego ogród przy atelier opisywałam tutaj), pojechaliśmy w drodze na Lazurowe Wybrzeże z planami na kilkugodzinny pobyt, a zauroczeni okolicą zostaliśmy na 2 dni. Zamieszkaliśmy w pobliżu Aix, w małym miasteczku St-Maximin-le-Sainte-Baume, w XII-wiecznej gotyckiej budowli z przepięknym dziedzińcem i nieprawdopodobnym, wręcz mistycznym klimatem.
To dawny klasztor, przyklejony jedną stroną do bazyliki, z idealnie zachowanymi (odrestaurowanymi?) krużgankami, sklepieniami z kamienia i sakralnymi witrażami w oknach.



St-Maximin-le-Sainte-Baume
Na dziedzińcu, oddzielającym to miejsce od hałaśliwej ulicy grubym murem, słychać jedynie gruchające gołębie i dobiegające z sąsiedztwa przytlumione dźwięki organów w bazylice.





                                                      stare mury klasztoru obsadzone glicyniami


Będąc w tej okolicy, wybraliśmy się też śladami Cezanne'a w okolice Góry Świętej Wiktorii, którą wielokrotnie malował, a potem drogą do Tholonet (pamiętacie tytuł książki Monty'ego?😉)...Po drodze wypatrzyliśmy skład z ceramiką u producenta (Potterie Soleo) i nie omieszkałam wybrać sobie jakieś nadtłuczone skorupy po niższych cenach 😄 

Aix-en-Provence zwane miastem tysiąca fontann (w rzeczywistości jest ich ok. 150, ale faktycznie miałam nieodparte wrażenie, że woda tryska z każdego zakątka w mieście) to jedno z większych miast jakie odwiedziliśmy.

Aix en Provence
Fontanna de la Rotonde dei Quattro Delfini na rondzie w centrum Aix-en-Provence




Aix-en Provence to miasto tętniące życiem, ale nie przytłacza. Z przyjemnością błąkaliśmy się po ciasnych uliczkach, podziwiając piękne kamieniczki czy uroczych skwerach z potężnymi platanami znanymi z płócien Cezanne'a. Widać jak lokalne władze dbają  o estetykę przestrzeni publicznej -  na jednym z rond zauważyłam zieloną ścianę, a potem doczytałam, że ta interesująca instalacja to wertykalny ogród autorstwa Patricka Blanc'a.

Ogród wertykalny P. Blanca w Aix
element instalacji w zbliżeniu
Z drugiej strony ściany tej estakady jest wodospad. Tak, wodospad!
Niestety, nie zdążyłam go obfocić, bo zdjęcia robiłam z auta jak wyjeżdżaliśmy już na autostradę do Arles, miasta van Gogha. Dojechaliśmy tam wieczorem, więc zdjęć brak, ale miasto bardzo ładne i warte dłuższego pobytu, na który nie mieliśmy już niestety czasu. Na obiad wybraliśmy się do restauracji La Telline (też z książki Monty Dona 😉), wydaliśmy zdecydowanie za dużo (ach te ślimaki morskie!) i ...ruszyliśmy do Cassis, na Lazurowe Wybrzeże. 
Wtedy to wydawało się doskonałym pomysłem - weekend nad morzem, hurrrraaa!! - ale zdaje się, że na ten sam pomysł wpadło w tym samym czasie jakieś 50 tysięcy Francuzów, bo korki były niemiłosiernie, parkingi pełne, a osławione nadmorskie kurorty i plaże tak zatłoczone, ze wyjechaliśmy jeszcze szybciej niż wyjechaliśmy. Miejscowość jednak bardzo sympatyczna i zielona,  a jakże!

Cassis

Cassis
Nasza wyprawa miała miejsce we wrześniu 2014, więc od publikacji książki "Francuskie Ogrody Monty Dona" minął ponad rok i być może stąd problemy z wejściem do niektórych ogrodów, gdzie np.  zmienił się właściciel i nie udostępnia go zwiedzającym, inne są czynne tylko kilka dni w roku. Warto przed wyjazdem przejrzeć strony biur informacji turystycznej w okolicy i podpytać o aktualne dni otwarcia w ogrodach.  Znajomość francuskiego na pewno też pomaga.

Moja opowieść o Prowansji kończy się tutaj, na Lazurowym Wybrzeżu. Choć nie udało się zwiedzić wszystkich zaplanowanych miejsc, o których czytałam, to wyjazd był bardzo udany i polecam wszystkim miłośnikom ogrodów. W kolejnej relacji zaproszę Was na północ Francji,  do ogrodu Claude Monneta w Giverny, który zwiedziłam w 2016r.  Do napisania!

Prowansja cz. II - ogród Cezanne'a

Prowansja  cz. II - ogród Cezanne'a

Wracając do prowansalskiej opowieści, o których mogliście poczytać już w pierwszej części relacji - z okolic Pertuis, gdzie zwiedzaliśmy ogrody Val Joanis pojechaliśmy do Aix-en-Provence, miasta Paula Cezanne'a. Po drodze podziwialiśmy kolejne winnice i sielskie krajobrazy pól lawendowych ciągnących się po horyzont...Naturalne krajobrazy jak z pocztówek, urocze miasteczka, piękne ogrody i domowe wino świetnej jakości. Żyć nie umierać!

niedziela, 8 stycznia 2017

Ogród w Val Joanis

Ogród w Val Joanis


Początek relacji ze ogrodów Prowansji znajdziecie tutaj... a dzisiaj ciąg dalszy opowieści.
Kierując się na południe mijaliśmy po drodze liczne chateau kuszące (skutecznie!) degustacją win, aż dojechaliśmy do ogrodu przy winnicy Val Joanis.  

Prowansja cz. I

Prowansja  cz. I
Prowansja to przepiękny i różnorodny region, pełen klimatycznych miasteczek, cudownych krajobrazów i serdecznych ludzi. Do podróży zainspirowała nas produkcja telewizyjna "Francuskie ogrody Monty Dona", a potem książka, która powstała jako pamiętnik z tej podróży "Road to Tholonet. A French Garden Journey". Postanowiliśmy ruszyć śladami Monty'ego na południe Francji i zobaczyć kilka ogrodów opisanych w książce i pokazanych w programie.


Drogowskaz na Tholonet

sobota, 7 stycznia 2017

The Telegraph Garden - Best Show Garden 2016

The Telegraph Garden - Best Show Garden 2016
Ogród Andy Sturgeona, który w tym roku zdobył największe uznanie sędziów i główną nagrodę w kategorii dużych ogrodów pokazowych. Surowy krajobraz, nieco surrealistyczny, ale z silnym przekazem. Szokuje, skłania do refleksji, inspiruje..innymi słowy, kwintesencja ogrodu pokazowego. Na zdjęciach, oglądanych przed pokazem nie zrobił na mnie piorunującego wrażenia, ale zyskuje - i to zdecydowanie - w odbiorze bezpośrednim.

The M & G Garden - ogród krajobrazowy w pigułce

The M & G Garden - ogród krajobrazowy w pigułce

Wydaje mi się, że na ChFS nie wystarczy, żeby ogród efektowny i zgodny ze sztuką, powinien mieć coś jeszcze. Takim ogrodem był dla mnie ogród Cleve Westa, dla M&G. 
C.West przeniósł na projekt ogrodu swoje wspomnienie Exmoor, regionu w którym spędził dzieciństwo i zinterpretował ten krajobraz aranżując piękny, naturalistyczny ogród.



The Chelsea Barracks Garden - nowoczesny ogród miejski

The Chelsea Barracks Garden - nowoczesny ogród miejski
Ogród Jo Thompson to założenie łączące elementy swobodnego stylu cottage garden z geometryczną, surową formą architektury i regularną linią rabat. Konstrukcja inspirowana jest dziedzictwem Chelsea Barracks, dzielnicy sąsiadującej z Chelsea Hospital, gdzie co roku odbywa się wystawa.
Rzeźba z brązu  w centralnej części ogrodu jest hołdem dla dawnych mieszkańców baraków, a przepływający przez ogród strumyk odwołuje się do Lost River Westbourne.





W nasadzeniach dominują róże - zwłaszcza pachnące Louis Odier, Chianti, Reine de Violettes, i Rose de Recht, które toną w wielobarwnych bylinach.  Z przyjemnością spędziłam  w tym ogrodzie ponad godzinę fotografując udane zestawienia, dopieszczone kompozycje. Urzekła mnie zmysłowość nasadzeń, pastelowa kolorystka w odcieniach zgaszonych różach, lilach i fioletach. Stare odmiany róż tworzyły klimat, w którym nie trudno się zatracić i zapomnieć, że to instalacja stworzona zaledwie kilka tygodni wcześniej. 



Niektóre zestawienia roślin bardzo pomysłowe i inspirujące, fantastyczne wielopienne drzewa (Acer Var), a paletę kolorów na rabatach ożywiają akcenty purpury (bukowe, purpurowe kule!) Do tego zimne, nowoczesne elementy stałej architektury i kamienne płyty ścieżek. 


Zachwycił mnie układ i kolorystyka nasadzeń, przeszkadzał nieco surowy kontrast formą i architekturą. Jak dla mnie zbyt eklektyczny styl, choć rabaty faktycznie nieskazitelne.... 


The Chelsea Barracks Garden
Projektant: Jo Thompson
Nagroda: Gold





Dziewanny, szałwie, kocimiętka...aż się prosi żeby usiąść w tych pięknych okolicznościach przyrody. Ale zimna ławka z brązu nieco zniechęca..
Naparstnice, bodziszki, róże i...betonowe schody
Piękne, architektoniczne rośliny to mocna strona tego projektu - tutaj arcydzięgiel litwor

Royal Bank of Canada Garden - Jordański ogród suszy

Royal Bank of Canada Garden - Jordański ogród suszy
The Royal Bank of Canada kolejny już raz sfinansował ogród, który celebruje wodę jako źródło życia, a inspiracją był naturalny krajobraz północnej Jordanii. Projekt autorstwa 29-letniego Hugo Bugg'a, który 2 lata temu na ChFS szturmem wdarł się do światowej czołówki projektantów, cechuje surowy krajobraz regionu dotkniętego permanentną suszą.
W ogrodzie wykorzystano wyłącznie rodzime gatunki, w tym charakterystyczne dla tego regionu śródziemnomorskie sosny, które są obecnie gatunkiem zagrożonym w tamtejszy siedlisku, w północno-zachodniej Jordanii. 




Przygotowując projekt, autor spędził kilka miesięcy w Jordanii i zainspirowany kulturą tego regionu stworzył ogród, z którego bije ważny przekaz - woda to luksus, na jaki nie można sobie pozwolić w wielu zakątkach naszej planety, zatem szanujmy ją. Jednocześnie ogród to żywe świadectwo, jak piękne mogą być suche krajobrazy i rodzima flora przy minimalnych opadach deszczu. 

Kamienne, geometryczne rzeźby w ogrodzie i centralnie ulokowane źródła wody to symbolika zaczerpnięta z islamu, podkreślająca 'świętość" akwenu i związek między wodą, człowiekiem i życiem. 

Tłem nasadzeniem są czarne, płócienne graniastosłupy, pokryte tkaniną, ręcznie wyrabianą przez beduinów z koziej wełny i..sprowadzoną specjalnie z Jordanii na tą okoliczność.






Royal Bank of Canada Garden
Projektant: Hugo Bugg
Nagroda: Silver-Gilt






















Australijski ogród skrojony na miarę

Australijski ogród skrojony na miarę
Ogród australijskiego projektanta, Charlie Albone, który w ubiegłym roku debiutował na Chelsea. Zaprezentował formalny ogród, ale bez przesadnego zadęcia - wręcz przeciwnie - to przyjazna przestrzeń do relaksu i refleksji. 





Wgłębnik zlokalizowany w centralnej części ogrodu zapewnia dodatkową prywatność i oferuje możliwość wyciszenia, wycofania się na chwilę z pędzącego współczesnego życia. Ogród przecinają wąskie kanały wodne zapewniając przyjemny chłód wokół wgłębnika otoczonego bujnymi rabatami w ciasnych, bukszpanowych gorsetach.


W nasadzenia widać egzotyczne rośliny rodem z Australii, ojczyzny projektanta, ale też tradycyjne, europejskie byliny, a całość spaja struktura ciętych w kostki buszkpanów i formowanych grabów.

Support, The Husqvarna Garden Projektant; Charlie AlboneNagroda: Silver-Gilt

Elegancki salonik na świeżym powietrzu

Bukszpanowe kostki dominują wśród bylinowych nasadzeń z szałwii, czosnków i purpurowych ogonków tojeści purpurowej 'Beaujolais'


Wysokie ekrany ze strzyżonych grabów dodają prywatności i osłaniają miejsce wypoczynku przed wiatrem



L'Occitane Garden - Prowansalski ogród zmysłów

L'Occitane Garden - Prowansalski ogród zmysłów
Kolejny ogród to niewątpliwy dowód na wyjątkowość Chelsea - nie ma drugiego takiego miejsca na świecie, gdzie obok ogrodów kipiących zielenią pod koronami gęstych drzew, znajdziemy przytulny kawałek północnej Prowansji na spękanej słońcem kamienistej ziemii...






The Winton Beauty of Mathematics Garden

The Winton Beauty of Mathematics Garden

Na pierwszy rzut oka mnie nie zachwycił. Dużo się dzieje w nasadzeniach (ponad 200 gatunków), sporo pustynnych roślin i kolorystyka zgaszonych brązów, która nie chwyciła mnie za serce. Ale ten ogród trzeba odkrywać...poznawać. Z każdą chwilą zyskiwał, a historia którą opowiada, jest bardzo intrygująca!



Copyright © 2016 Ogródek Robaczka , Blogger