poniedziałek, 9 stycznia 2017

Giverny - ogród Claude'a Moneta

Ogród w Giverny znałam dotychczas tylko z obrazów Monneta, w zasadzie nie tyle ogród, co staw ze słynnymi nenufarami. Kilkakrotnie już planowałam się tam wybrać, ale jakoś nie było mi po drodze. W tym roku jednak, akurat pod koniec czerwca (gdy kwitną nenufary!) byliśmy w okolicach Paryża i wybraliśmy się na zwiedzanie ogrodu słynnego impresjonisty.

Reprodukcja jednej z 50 wersji Les Nymphéas Moneta
Wioska Giverny położona jest w dolinie Sieny, 75 km na zachód od Paryża. Wiosną 1883 roku odwiedził ją Claude Monet, który przemierzał normandzką prowincję w poszukiwaniu malarskich plenerów. Miejsce od razu go zachwyciło, głównie widok kwitnących jabłoni z sadu, który przylegał do nieruchomości. Początkowo malarz wynajął dom, a wiele z prac w ogrodzie początkowo wykonywał sam - wiódł skromne życie artysty, obrazy sprzedawał sporadycznie i ledwie wystarczało mu na utrzymanie rodziny. Pierwsze rabaty bylinowe zakładał sam, stawiał na silne kontrasty, ale też ciepłe, pastelowe kolory. 

Widok na dom Moneta, Giverny

Crocosmia "Lucifer"


Pastelowe rabaty w ogrodzie bylinowym, Giverny

Odkąd znalazł swoje miejsce na ziemi wszystko zyskało sens - wstawał o świcie, wędrował do swojej "pracowni" w plenerze i malował. Starał się przede wszystkim uchwycić światło, więc malował wielokrotnie te same rabaty, o różnej porze dnia, z różnym natężeniem barw, intensywnością faktur. 10 lat później udaje mu się kupić dom i gospodarstwo. Powiększył też ogród dokupując pobliską łąkę, a z racji tego, że nieruchomość była podzielona torami, zlecił budowę podziemnego tunelu, który miał połączyć dwa ogrody. 


Na nowym terenie założył ogród wodny, który planował od dawna, ze stawem pełnym lilii wodnych, inspirowany kulturą japońską, która go fascynowała. Wkrótce nad stawem pojawia się słynny most, który Monet samodzielnie zaprojektował na wzór japońskich drzeworytów. Od wyjścia z tunelu przechodzi się przez bambusowy las, z którego wyłaniają się kolejne fragmenty ogrodu i staw. 



Widok ze słynnego zielonego mostu na front ogrodu (powyżej) i główną część ogrodu wodnego (poniżej):





Widok w kierunku mostu
Wszystkie oszczędności wydaje na rośliny (ha ha, skąd ja to znam!) i sprowadza nenufary z różnych zakątków świata. Ogród się rozrasta, a staw pokrywa się pływającym gobelinem z lilii wodnych. Zafascynowany grą światła i barwami odbijającymi się w wodzie, Monet tworzy setki płócien, na którym dominuje motyw mostu i stawu z liliami. Powstaje cały cykl dzieł impresjonistycznych, a w tych malowanych już pod koniec życia artysta wyraźnie dryfuje w kierunku malarstwa nowoczesnego, wręcz abstrakcyjnego.






W 1926 roku Giverny odziedziczył syn malarza, który przekazuje posiadłość w spadku francuskiej Akademii Sztuk Pięknych. W okresie wojny majątek popada w ruinę, po bombardowaniu w 1944r. z domu zostały tylko zgliszcza. Przez kolejne 50 lat majątek niszczeje, a staw zarasta.  

strumyk zasilający staw biegnie wzdłuż całego ogrodu

w ogrodzie wodnym jest kilkadziesiąt odmian nenufarów
Wokół stawu jest sporo roślin typowych dla japońskich ogrodów - rododendrony, klony palmowe, azalie, ale też bardziej egzotyczne agapanty czy gunnery olbrzymie



W latach 80-tych po stawie Moneta nie było praktycznie śladu. Dzięki hojnym filantropom, głównie z USA, wspierającym fundację C. Moneta, w 1980 roku ogród i dom zostaje odbudowany. Słynny zielony most został odtworzony, a przy nim wciąż rośnie ta sama wisteria, którą posadził malarz. Nieśmiertelne lilie z jego obrazów kwitną i zachwycają jak za dawnych lat.
Z bambusowego zagajnika wyłania się ścieżka z poręczą wykonaną ze zdrewniałych pędów tej samej rośliny nadając całości spójny, naturalny charakter
Perukowiec i rdest porastający zbocze stawu - ciekawy zestaw kolorystyczny
Ponad 100-letnia glicynia, posadzona przez Moneta porasta zielony most
Głównym ogrodnikiem w Giverny  został w 2011 r. Anglik, James Priest. Jest trzecim głównym ogrodnikiem w Giverny od czasów Moneta. Nowy opiekun ogrodu kładzie nacisk na autentyczność miejsca, odzwierciedlenie ogrodu takim, jakim był za czasów artysty. Za główne zadanie wyznaczył sobie rekonstrukcję rabat w ogrodzie zgodnie z zapiskami mistrza i oczywiście jego płótnami. Kolorystka ogrodu bylinowego została w ostatnich kilku latach złagodzona, uzupełniono nasadzenia o kwiaty znane z obrazów słynnego malarza. 














Jednym ze spektakularnych sukcesów nowego ogrodnika jest odtworzenie rabaty złożonej z 38 segmentów, odpowiadającej barwom na palecie Moneta. 
Nawet sam zaczął malować żeby zrozumieć sposób myślenia artysty! 
Jak sam tłumaczy, malarze widzą kolory inaczej niż ogrodnicy. Jako ogrodnicy, mamy tendencję do tendencyjnego katalogowania kolorów takich jak czerwony do grupy ciepłych, a błękitów jako zimnych. Natomiast malarze widzą wiele odcieni ciepłych i zimnych, rozróżniając ciepłe błękity i zimne czerwienie..te niuanse stara się przenieść na realia ogrodowe dobierając rośliny tak, aby wpisywały się w szerszą, malarską paletę barw. Innymi słowy interpretuje obrazy na ogród, tak jak kiedyś Monet przenosił ogród na płótna. Spacerując po tym wyjątkowym miejscu miałam wrażenie, że pomimo rozmiarów tego wyzwania, osiągnął swój cel. Co więcej, myślę, że gdyby Monet żył współcześnie, mógłby swobodnie wyciągnąć sztalugi i zacząć malować... 



9 komentarzy:

  1. Kasiu, czytając Twoje relacje z ogrodów, czuję jakbym sama spacerowała w tych miejscach i czuła zapach unoszący się w powietrzu. Oprócz nenufarów zachwycił mnie las bambusowy! Już czekam na kolejne opowieści...:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oooo, Ewcia! Fajnie, że zaglądasz!
    Dziękuję, bardzo mi miło, że relacja się podobała! Skoro tak, będą następne :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że relacja się podoba. Bardzo lubię malarstwo impresjonistów, ogród Moneta poznałam podczas jednej z podróży Monty Don w TV i bardzo się cieszę, że ponownie mogłam zobaczyć to miejsce.

      Usuń
  3. Tak, to właśnie Francuskie Ogrody Mont Dona zainspirowały mnie do tej wizyty. Świetny program i fantastyczny ogród, a na żywo dodatkowy dreszczyk emocji ;-) Już wiem, że nenufary muszą być w stawie i basta! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kasiek już tyle lat minęło jak pierwszy raz oglądałam zdjęcia i czytałam cały artykuł poświęcony temu cudnemu miejscu na mapie ogrodów świata. Nawet wspominałam o tym kiedyś w swoim wątku pokazując zdjęcia irysów bródkowych. Cieszę się, że mogłam znowu oglądać te cudne zakątki widziane innymi bo Twoimi oczami. Pisz i pokazuj inne cudne miejsca, dla tych którzy nie mogą widzieć ich osobiście. Z góry dziękuję :)
    Majutek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Majutku, cieszę się, że artykuł sprawi Ci przyjemność, to mnie utwierdza w przekonaniu, że warto pisać. Mam jeszcze w zanadrzu plany na kolejne relacje, jak tylko czas pozwoli, na pewno się pojawią. Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Ja też dziękuję za wspaniałą relację i przy okazji też niezwykłą notę o życiu C. Moneta, jednego z moich ulubionych impresjonistów. Byłam tam już, przyjemnie było sobie przypomnieć to miejsce z innej perspektywy niż moja własna, sprzed paru lat. Chyba nie ma osoby która by się nie zachwycała a wszyscy odwiedzający zwracają uwagę na te same fragmenty i detale ogrodu ... Nie widziałam zdjątka i wspomnienia maleńkiego kurniczka z majestatycznym kogutem i ani jednego zdjęcia róży 'Mermaid' rozpiętej na frontowej ścianie domu. Czyżby coś się zmieniło ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i cieszę się, że kolejna wycieczka też była udana. Kogucik był oblegany, więc o zdjęcia bez tłumu trudno, a front fomu był w trakcie renowacji..nastawiłam się na nenufary i do znudzenia fotografowałam głównie staw ;-) Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  6. Wspaniała relacja, dziękuję.
    Czytałam artykuł o tym ogrodzie i marzę żeby kiedyś się tam wybrać kiedyś.
    Świetny blog, będę zaglądał

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Ogródek Robaczka , Blogger