środa, 11 stycznia 2017

Hummelo - ogród Pieta Oudolfa

Dzisiaj chciałabym wrócić wspomnieniami do ciepłego sierpniowego dnia gdy wybraliśmy się do Hummelo, w Holandii, do ogrodu Pieta Oudolfa. Pewnie czytelnikom (są tacy???) tego projektanta przedstawiać nie trzeba, ale jeśli ktoś miałby wątpliwości to posłużę się wyczytaną gdzieś muzyczną metaforą. Gdyby projektantów ogrodów porównać do gwiazd rocka, Oudolf byłby jak Slash i Jagger w jednym.
Nie tylko zrewolucjonizował myślenie o projektowaniu ogrodów, ale wciąż aktywnie kształtuje trendy, a cokolwiek napisze - trafia na listy bestsellerów. Jego projekty są znane na całym świecie - od Stanów po Australię, a każdy kolejny ogród rozpoznawalny dzięki charakterystycznemu stylowi.


Do Hummelo dojechaliśmy koło 9 rano, adres znaleźliśmy bez problemu, są oznaczenia przy trasie. Światło było wyjątkowe, nie chciałam zmarnować ani chwili. Posiadłość znajduje się przy dość ruchliwej drodze, choć wkoło rozciągają się pola i las. Ze zdziwieniem stwierdziłam, że w ogrodzie nie słychać hałasu z drogi - ekran z roślin skutecznie je ogranicza, a wkoło panuje względna cisza. Od strony bramy wjazdowej znajduje się starsza część ogrodu i ponad 100-letni dom z cegły oraz zabudowania towarzyszące, zaadaptowane na ogromną pracownię projektową.

rodzinny dom P. Oudolfa z 1850 r., Hummelo

pracownia projektow
Dalej znajduje się skromny budynek gospodarczy z przylegającym tarasem z kamienia. W oddali widać nowy dom państwa Oudolf, który ma nowoczesną bryłę i stanowi ciekawy kontrapunkt dla otaczającego go ogrodu. Był uroczy sierpniowy dzień, a przed małą chatką, przy drewnianym stole siedział 2-metrowy Holender z białą czupryną na głowie i pił kawę. Piet Oudolf we własnej osobie.


Pisnęłam z zachwytu, na co mój M odpowiada zdziwiony: “no i..? Przecież jest u siebie w domu i - jak każdy normalny człowiek o tej porze - pije spokojnie kawę.” Jakoś dziwnie mnie ostudził tym logicznym spostrzeżeniem i przyznałam, że może faktycznie nie warto go ścigać z aparatem, wszak i tak wykazał się daleko idącą wielkodusznością wpuszczając zgraję obcych ludzi do prywatnego ogrodu…Kiwnęłam więc grzecznie przechodząc obok i ruszyłam na zwiedzanie okolicy. 

na rabatach królują rośliny baldaszkowate - kopry, aminki, sadźce, ale jest też sporo ażurowych jak delikatne gaury



Od razu można było wyczuć swobodną atmosferę panującą w ogrodzie. Nie ma tam rabat pod linijkę, choć żywopłoty są przycięte nieskazitelnie. Byliny swobodnie "wylewają" się na ścieżki usypane z kory sosnowej, wkoło mnóstwo motyli i pszczół. Nie brakuje jednak struktur zimozielonych - ekrany z grabów i cisa dzielą przestrzeń wokół domu na strefy - prywatną i bardziej swobodną, w kierunku otaczających ogród pól. 
wysokie żywopłoty umożliwiają tworzenie tajemniczych przejść, wydzielają strefy

Im dalej od domu tym bardziej różnorodne krzewy tworzą naturalny żywopłot i wiatrochron. Teren jest kompletnie płaski i spodziewam się, że musi być wietrznie, więc te naturalne przesłony - poza względami estetycznymi - zapewne odgrywają ważną, praktyczną rolę. Wśród rabat od razu widać charakterystyczny, nieco “leniwy” , romantyczny styl, w którym dominują falujące łany traw, poprzecinane odpowiednio dobranymi bylinami.


ogród łagodnie spaja się z krajobrazem, a zapożyczone drzewa w perspektywie dodają dynamiki

Sam Oudolf opisuje filozofię “matrix planting” porównując ją do udanego wypieku - “to czy ciasto się uda, zależy od masła. Wtedy owoce, które są na samej górze dopełniają smaku. To, czy rabata będzie wyglądać dobrze zależy od tła, wtedy rośliny pierwszego planu spełnią swoją rolę.” Tym tłem, idealnym dla wielowymiarowych kompozycji są właśnie trawy - strukturalne rośliny drugiego planu, których rolę trudno przecenić.


Ogród został zaprojektowany i zorganizowany tak, aby wymagał minimum pielęgnacji. Gdy byliśmy tam w sierpniu, był podlewany pierwszy raz od miesiąca i jak później tłumaczyli właściciele, wynikało to wyłącznie z długotrwałej suszy, od wiosny nie było to konieczne ani razu. Z uwagi na charakter pracy, często przebywają poza domem i ogród zwyczajnie musi sobie radzić. Taka dewiza przyświeca wszystkim projektom słynnego Holendra. 



Za starym domem znajduje się najstarszy fragment ogrodu. Zachwyciła nie podwyższona rabata z miskantami wykonana z cisowych i ceglanych bloczków na planie okręgu. Świetny pomysł!


Poniżej znajdują się rozległe rabaty bylinowe, ale  tu też pierwsze skrzypce grają trawy, zwłaszcza pachnące kolendrą sporobolus heterolepis, które muskają po stopach gdy przechodzisz wąskimi ścieżkami. Kolor zapewniają liczne dzielżany, rdesty, jeżówki oraz majestatyczne sadźce odmiany Hummelo górujące nad trawami. 

Cisowe ekrany uwydatniają swobodny charakter rabat


ogród naturalistyczny przyciąga wiele pożytecznych stworzeń
Czym wyróżnia się styl Oudolfa? W swoich książkach “Planting: The New Perspective” i “Hummelo” wielokrotnie podkreśla, że kluczem do stworzenia pięknego i ogrodu jest osiągnięcie zdrowej równowagi - to nie kolory, nawet nie konkretne rośliny definiują dobry projekt, ale zrównoważone nasadzenia i spójność.Ogród nie powinien wymagać stałej troski i obecności człowieka, przeciwnie, najbardziej wartościowy będzie ten, który poradzi sobie bez interwencji człowieka. 

naturalistyczne, trawiaste rabaty dobrze znoszą suszę i gorsze warunki glebowe


Jakie rośliny wybrać? Najbliższe naturze i najprostsze - dostosowane do warunków i klimatu. Oudolf najbardziej ukochał trawy i to właśnie sadzenie powtarzalnych grup traw nadaje preriowy charakter jego projektom. Najważniejsza jest faktura i kształt, a nie kolor. Trawy mają też dodatkowe walory - pod wpływem wiatru kołyszą się i falują, przez co cały ogród staje się jeszcze bardziej dynamiczny, organiczny z naturą.


sukces tej rabaty to właściwe proporcje i kontrast formą - żywopłot cięty na obłe kształty przypomina wielkiego węża, który...połknął słonia ;-) 

Odoulf powtarza, że “brąz to też kolor”, a zapytany kiedyś o opinię na temat ogrodu odpowiedział: “Pokaż mi go zimą, w pochmurny ponury dzień i wtedy Ci powiem”. Ogród zimą jest właśnie najbardziej autentyczny - nie ma kwiatów, a jeżeli nawet są to nieliczne. Pozostały szkielety roślin, owocostany, kłosy…nostalgiczne wspomnienia po letniej ferii barw. Zdaniem Oudolfa taki ogród może mieć więcej uroku niż “podrasowane” letnie rabaty, pokazuje naturę taką, jaką jest. Zero ściemy.

cięte formy o ciekawych kształtach widać w całym ogrodzie


Jak to uzyskać? Sadzić wytrzymalsze rośliny, te które lepiej znoszą zmiany pogody i lokalne warunki klimatyczne. “Unikaj bylin, które zamieniają się w papkę po pierwszych mrozach” mówi Oudolf. Wybierz byliny i trawy, które rosną na wysokości metra i wyższe, aby ich łodygi i pędy górowały nad śniegiem. Trawy - odpowiednio dobrane zachowują atrakcyjność także przez zimowe miesiące, zwłaszcza jeśli mają ozdobne kwiatostany. Trawy gwarantują nastrój w ogrodzie, są jak świece na stole podczas kolacji. Posadzone masowo stworzą miękkie, rozmyte, romantyczne tło dla innych roślin.

nawet zasuszone kwiatostany wyglądają efektownie - rozmyte tło dodaje im wyrazu


kolor pełni tutaj najmniejszą rolę, różowe bodziszki, rdesty i gaury tylko dopełniają kompozycję

Zrównoważone proporcje w doborze roślin to kolejna cenna zasada. Według Oudolfa rośliny można podzielić na dwie kategorie: strukturalne i wypełniacze. Różnica między nimi jest taka, że strukturalne rośliny kształtują ogród definiując jego wygląd przynajmniej do jesieni, a wypełniacze to rośliny “wykorzystywane wyłącznie dla kwiatów lub liści koloru, które stając się bezkształtne lub nawet niechlujne po połowie lata". Zdaniem projektanta, ok. 70 procent roślin w ogrodzie powinny stanowić nasadzenia strukturalne, pozostałe 30 procent  - wypełniacze.


dzielżany to bardzo atrakcyjne byliny późnego lata - zapewniają długofalowy efekt, a te rozkoszne guziczki nawet po przekwitnięciu będą zdobić rabaty

....pszczoły też uwielbiają dzielżany...


rdesty różnych odmian rosną w całym ogrodzie
sanguisorba officinalis
Warto też pamiętać o powtórzeniach, sekwencjach roślin. "Powtarzanie roślin w regularnych odstępach dodaje rytmu i zmienności”, mówi Oudolf. Stwarza wrażenie, że jest to jedno miejsce, jednego projektu i jednej wizji. Jakie byliny wybrać? Takie, które mają osobowość i wyglądają dobrze przez długi okres w sezonie lub przynajmniej dyskretnie więdną i “umierają z godnością” ..podpowiada Oudolf.

dzielżany w Hummelo sadzone są w grupach po kilkanaście sztuk, powtarzane w różnych konfiguracjach i odmianach
                                                                           sekwencje traw powtarzane są wzdłuż ścieżek w ogrodzie
                    
czerwień z fuksją? nieoczywista, ale efektowna kompozycja 
sporobolus heterolepis 
Odpowiednie nasadzenia to jedno, trzeba jeszcze zmienić nieco nasze ogrodnicze nawyki i wyhamować podczas jesiennych porządków i szaleństw z sekatorem. Może początkowo ucierpi na tym nieco nasze poczucie estetyki (boshh, jaki bałagan....), ale może z czasem dostrzeżemy urok w tych rabatach zatrzymanych w czasie…gdy rośliny pokryje szron, otuli nisko zachodzące słońce…, a na pewno skorzystają na tym drobne żyjątka w naszym ogrodzie. Nie wiem jak was, ale mnie to przekonało i w tym roku jesienią wrzuciłam na luz. Poza sadzeniem cebul nie robiłam na rabatach absolutnie nic. Może to wpływ wizyty w Hummelo, a..może zwykłe lenistwo, ale dobrze mi z tym. A o to przecież chodzi, prawda? Nawet jeśli nie zawsze jest tak malowniczo jak w Hummelo, stwierdzam, że ogród da się lubić nawet w takim wydaniu, a gdy tęsknym wzrokiem wyglądam zielonego, przypominam sobie słowa mistrza: “pokochaj brąz - to też kolor”.



17 komentarzy:

  1. Z wielką radością przeczytałam ten wpis jako pierwszy na Twoim blogu, bo marzy mi się odwiedzić Oudolfa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się cieszę, że pierwszy fun mojego bloga skomentował treści hahaha
      Ogród polecam z całego serca - fantastyczne miejsce, a właściciele przesympatyczni. Miałam okazję zwiedzać ogród z Anją i Pietem, więc było naprawdę szczególnie posłuchać od nich samych o tym jak powstawał. Polecam na wycieczkę na jesień i zapraszam do lektury kolejnych wpisów o holenderskich ogrodach :-)

      Usuń
  2. Kasiu, dziękuję za tę relację z Hummelo. Takie ogrody kocham najbardziej. Już teraz wiem, skąd u Holendrów takie zamiłowanie do fotografowania "przekwitniętych" ogrodów, suchych szkieletów roślin... co widać na grupie Dutch Dreams na FB. Cieszę, że jest miejsce, gdzie będzie można Cię poczytać. Pozdrawiam, katja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Kasiu! Dziękuję, że zaglądasz! Holendrzy faktycznie od kilku lat wiodą prym w naturalistycznych ogrodach doceniając też surową formę natury..możemy się od nich wiele nauczyć. Zachwyciła mnie też dbałość o frontowe ogrody, niektóre były naprawdę unikatowe. Wyjątkowo mile wspominam ten wyjazd i cieszę się, że mogłam się tym z Wami podzielić. Zapraszam na kolejne wpisy o holenderskich ogrodach! Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  3. Nigdy nie myślałam, że "brązowy to też kolor", coś w tym jednak jest, że prawdziwy ogród jest również ciekawy zimową porą. Cenna jest też uwaga o zachowaniu proporcji pomiędzy roślinami strukturalnymi i wypełniaczami. Sam styl nie do końca jest mój, ale idea upraszczania i "samoobsługowego ogrodu" już tak, na pewno w tym kierunku warto podążać.
    Dziękuję za tę szumiącą trawami opowieść. JLG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tą refleksję Asiu. Łatwiej jest czytać, czy nawet pisać o tych wszystkich prawidłach niż je skutecznie wdrażać, ale na pewno zwrot ku naturze to kierunek właściwy. W każdym razie warto próbować.. ;-)
      Pozdrawiam Cię serdecznie!

      Usuń
  4. Wspaniała relacja:) W przyszłym roku jedziemy do Hummelo w sierpniu po drodze do Anglii:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kondziu, z całego serca polecam! W czerwcu, gdy tam byłeś, ogród wyglądął zupełnie inaczej, późnym latem przechodzi nieprawdopodobną metamorfozę, na pewno warto tam wrócić. Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  5. Jak się cieszę że trafiłam na Twój blog - przyznam że czytałam wpisy na forum jednak bez komentarza.
    A relacje z Chelsa były najlepsze.

    Z wielką przyjemnością przeczytałam ten ciekawy wpis z Hummelo i obejrzałam piękne fotki z sierpnia.
    Było to tym bardziej ciekawe porównać ogród w różnym czasie - ja byłam tam końcem czerwca /z Kondziem :D/. Wtedy zieleń była bardzo soczysta - na Twoich fotkach widać że ogród jest w kolorach beżowo - różowych i taki właśnie też wtedy widziałam.

    Ja bylin nie ścinam i czekam zawsze na szron.Niestety nie mogę się oprzeć też tym które szybko się starzeją.
    Idea Pieta żeby ogród też był piękny zimą a właściwie cały rok to jest dla mnie wyzwanie ale ja też tak rozumie ogród - ogród na cały rok
    pozdrawiam mira

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miro, witaj! Bardzo mi miło, ze do mnie trafiłaś i tym razem postanowiłaś się ujawnić :-) Cieszę się, ze mogę poznać kolejnego czytelnika!
      Widziałam relację Kondzia, niesamowite jak zupełnie inaczej wyglądał ten ogród w czerwcu. Tonął w zieleni...cudo. Bez wątpienia, ogród ozdobny cały rok to wyzwanie. Ja nie radzę sobie z tym najlepiej, bo rabaty różane nijak nie chcą dobrze wyglądać zimą, a mam słabość do róź jak wiesz...No nic, nie można mieć wszystkiego ;-) Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Zobaczyć ogrody holenderskie, to moje marzenie. Jeśli się spełni, będę się przygotowywać do podróży przy Twoich artykułach.
    Znalazłam zaskakujące dla mnie informacje - 70 % strukturalnych, 30 - wypełniaczy...
    Ciekawa też jestem, co by powiedział polski inwestor, gdyby na prośbę o bezobsługowy ogród, dostał od projektanta coś takiego. Chyba w większości mamy nieco inne wyobrażenie o bezobsługowym ogrodzie.
    Ja jakoś cały czas mam wątpliwości, czy preriowy ogród wokół domu w naszym klimacie byłby równie atrakcyjny zimą, jak w Holandii. Co sądzisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tamaryszku drogi! Holenderskie ogrody to dla mnie wciąż nieodkryta karta, muszę koniecznie tam wrócić! W kolejnych relacjach pokaże jeszcze ogrody, które mi się bardzo podobały i jeden formalny - Het Loo, byłaś tam prawda?
      Te proporcje roślin w ogrodzie preriowym faktycznie nietypowe, jak na nasze warunki. Ale rozkład akcentów jest wyraźny, większość roślin dobieranych jest ze względu na kształt, dynamikę i w pewnym sensie sezonowość, która wywołuje pewne kontrowersje, bo tak jak zauważyłaś, o atrakcyjność zimą u nas nieco trudniej..niby klimat zbliżony, ale jednak mokry śnieg dość mocno niweczy schludny wygląd oszronionych pędów, kwiatostanów, traw...myślę jednak, ze to nie jest pomysł skazany na porażkę. Będę go częściowo wdrażać w części rabaty preriowej nad stawem i z zainteresowaniem obserwować zmiany sezonowe. Możesz liczyć na obfitą dokumentację :-) Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  7. Będę śledzić uwagą opowieści o Twoim ogrodzie preriowym.
    Het Loo odwiedziłam, przyjemna to była wycieczka. Poza tym ogrodem i Keukenhof, ogrody holenderskie znam tylko z obrazków. Będąc tam skupiliśmy się na innych zabytkach kultury. Mam nadzieję na ponowną wyprawę w te rejony Europy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo dziękuję za cenne rady i wspaniałe zdjęcia,ale chcę dodać, że ogród z różami można też prowadzić bez podlewania i tylko tak jak Piet Oudolf pomóc mu tylko w ostateczności,i w czasie największych upałów.Ja tak prowadzę swój ogród, powiem więcej, uważam,że to lobby nawadniaczy i ich współpraca z projektantami, producenci sprzętu nawadniającego itp napędzają to powszechne mniemanie w społeczeństwie, ze wciąż trzeba podlewać, ze swojego doświadczenia widzę, że to nie jest prawda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wpis i refleksję. Podziwiałam kiedyś Pani różany ogród wirtualnie, dzięki zdjęciom na stronie Pana Mariana, chylę czoła.
      Swoich róż też nie podlewam, ale mam tutaj glinę i to dobrze odżywioną kompostem. Trawnik bez wody jednak nie ma szans, wiem to z autopsji. Na nowej działce mam czysty piach. Bez podlewania rośnie tam tylko perz :-( Dlatego podjęłam już starania w zakresie studni, oby tylko woda się znalazła...
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    2. Bardzo dziękuję za takie pochlebne i miłe słowa, nie powiem, połechtały trochę moją próżność :)Dokładnie trawnik bez wody nie ma szans , pisząc tamte słowa , nie miałam trawnika na myśli gdyż w ogóle nie mam takowego, to jest niestety dobrze i żle, ale nie mam miejsca, mój ogród jest ogrodem kolekcyjnym, szkoda mi miejsca na trawnik, kiedy można tyle nowych odmian , nowych zdobyczy posadzić. A z mojego punktu widzenia trawnik to pustynia, kwietna łąka co już inna bajki i super, że Pani zdecydowała się na takie, piękne, żywe założenie. Na takim areale, będzie mnóstwo pracy ale i mnóstwo radości, czego z całego serca życę Pani Kasiu.
      Bardzo się cieszę, ze trafiłam do Pani, będę namiętnym czytelnikiem, zwłaszcza, ze mamy podobne podejście do naszej pasji ogrodowej i podróżniczej a to zbliża i łatwiej się czyta. Zazdroszczę, Pani odwagi, że miała chęć przenieść się na nowe miejsce i na takim areale i w takim otoczeniu zacząć budować od nowa a i mieć siłę zostawić to piękne co się już osiągnęło. My z mężem wciąż się bujamy z decyzją...a przecież tam na Dolnym Śląsku czekają na nas hektary, tam bym mogła założyć od nowa kolekcję i to tak jak na pewno bym chciała...Na razie jakoś nie mam odwagi...

      Usuń
    3. Doskonale znam ten ból - ogród z gumy uprawiam od kilku lat i chociaż doświadczenie wciąż mam niewielkie to przewinęło się przez mój kawałek ziemi już sporo odmian, bo też mam słabość quasi kolekcjonerską. U mnie to bardziej zapał neofity i ciekawość świata - Pani ogród to unikatowe rozarium, więc zupełnie inny kaliber kolekcji ;-)
      W nowym ogrodzie chciałabym jak największą łąkę, trawnik tylko tam, gdzie M się będzie upierał ;-)
      Hektarów nie ma, ale i tak będzie dużo pracy...najbardziej uciążliwa jest odległość, na działkę jadę ponad godzinę, więc to już każdorazowo czasochłonna "wyprawa"..No nic, nikt nie obiecywał ze będzie łatwo, na wymarzony ogród trzeba zasłużyć ;-)
      Trzymam kciuki za kolejne piękne rozarium, które powstanie na Dolnym Śląsku, to tylko kwestia czasu :-)
      Pozdrawiam!
      Ps. A w ogóle to jestem Kasia :-) Bardzo miło mi Cię poznać Małgosiu!

      Usuń

Copyright © 2016 Ogródek Robaczka , Blogger