piątek, 13 stycznia 2017

NIE TAKA ZIMA ZŁA


Nie lubię zimy.
Niby nic odkrywczego w ustach ogrodnika. Znam wiele zielono zakręconych osób, które nie cierpią zimy z wielu powodów. Dlaczego? Bo jest ponuro, ciemno i wieje..bo ziemia zamarznięta i nie można działać aktywnie w ogrodzie..., bo mróz sieje spustoszenia wśród ukochanych roślin, a śnieg łamie iglaki, a w ogóle to jest zimno i bleeeee.. To tak w standardzie.

 Ale mi najbardziej przeszkadza krótki dzień i...brak słońca. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że gdyby słońca było zimą więcej, byłoby całkiem znośnie. Jako że działam na baterie słoneczne, ta ograniczona ilość światła działa na mnie lekko depresyjnie. Ale są też plusy zimy i na tym chciałabym się skupić w dzisiejszej zimowej refleksji.

Iris reticulata

Zastanawiałam się, czy warto poświęcać zimie odrębny wpis, skoro to totalna czarna dziura w ogrodniczym kalendarzu, ale im dłużej o tym myślałam, tym więcej dostrzegłam pozytywów. Poza tym, choćbym była najbardziej zaciekłym wrogiem zimy, nie da się ukryć, że bywa bardzo malownicza...gdyby tak jeszcze nie trwała pół roku... No dobra, ale dość marudzenia.

śnieg łaskawie przykrył jesienny bałagan pozostawiony na rabatach..przynajmniej przez ten jeden dzień, gdy zdążyłam zrobić zdjęcia. Zima 2015r.
gliniane donice z kwiatami - te cenniejsze - chowam  na zimę do garażu, ale ten dzban jest pusty i zimuje już 2 rok bez problemu. Nabytek z Prowansji.

stożkowe cisy na froncie to moi Trzej Muszkieterowie

Zmienność por roku to dar

Mimo, że jako urodzeni malkontenci uwielbiamy narzekać na pogodę, wydaje mi się, że nie zawsze doceniamy zalety uprawiania ogrodu w naszym klimacie. To, że z radością i entuzjazmem witamy w marcu wiosnę (no powiedzmy, że w marcu - z tym jak wiemy różnie bywa😑) wynika w dużej mierze z tęsknoty za zielenią i budzącym się życiem, więc można chyba zaryzykować stwierdzenie, że gdyby nie zima, radość nie byłaby aż tak autentyczna! Wszak zwykle tęsknimy za tym, czego nam najbardziej brakuje, a gdyby tak po jesieni od razu była wiosna, śmiem twierdzić, nie zdążylibyśmy się wystarczająco stęsknić! Czy pierwsze zielone noski krokusów i przebiśniegów wywoływałyby aż taką euforię, gdyby było je widać co pół roku? Szczerze wątpię.

przebiśniegi.... w rzeczy samej

Wiosnę kocham właśnie za tą dziecięcą ekscytację, oczekiwanie na pierwsze pączki, niemrawe jeszcze pszczoły i trzmiele spajające nektar z ranników i wczesnych krokusów... za to, że wydłuża się dzień i mam szansę zobaczyć ogród przed pracą i tuż po..za to, że przychodzi właśnie tak długo wyczekiwana, po długich ponurych miesiącach zimowego uśpienia. Ale wróóóóóóć...miało być o zimie.

krokusy też się przebijają ...

Z natury jestem stworzeniem ciepłolubnym i kochającym słońce, wiec zimą zdarza mi się podładować baterie w cieplejszych krajach. Z dziką rozkoszą odwiedzam takie miejsca, bo po pierwsze primo - mam urlop, a po drugie primo - jest ciepło. Kwitną bajeczne bugenwille, hibiskusy, drzewa nie zrzucają liści, ba! Nawet róże mają kwiaty w grudniu. Ale gdyby pojechać tam w czerwcu, to tak dla odmiany.... kwitną bugenwille, hibiskusy, róże.
Do czego zmierzam? Fajnie jest wyjechać na urlop do ciepłych krajów, ale w takiej Portugalii czy innych Karaibach ( tam ciągle powstają nowe kraje....vide: San Escobar) fajnie być przez tydzień, dwa.., a ogród zdecydowanie wole mieć tutaj. Nawet w grudniu po południu.

zimowy epizod, marzec 2016. Śnieg leżał jeden dzień, więc żonkile wczesnej odmiany Tete-a-Tete nie ucierpiały


Porządki i planowanie

Krótsze dni, to także dłuższe wieczory, które można konstruktywnie wykorzystać i nie myślę tutaj (tylko) o uciechach dnia powszedniego, ale przede wszystkim w kontekście planowania zmian w ogrodzie. Nie wiem jak to wygląda u Was, ale ja w sezonie rzadko znajduje czas na takie prozaiczne rzeczy jak porządkowanie biblioteki zdjęć, czy fachową literaturę (ciągle przecież jest coś do przesadzenia/posadzenia/wysadzenia - wybierz dowolne) ale od listopada do marca staram się nadrabiać zaległości także na tym polu.

Trawy wiążę sznurkami na zimę - tutaj miskant 'Gracilimus'

Regularnie prenumeruję kilka wydawnictw ogrodniczych, które zalegają potem na półkach, w koszykach koło sofy i gdzie się da. Jedne przeczytane, inne nie, ale mam tego tony i raz na jakiś czas wymagają uporządkowania. Zwykle zaznaczam w nich inspirujące zdjęcia, pomysły na DIY czy teksty, które z jakiegoś powodu były bardziej wartościowe czy przydatne. Zimą staram się to zebrać, usystematyzować i to, co przetrwało próbę czasu ( jak to mi się mogło podobać??) wykorzystuję w planowaniu zmian na kolejny sezon. Książek branżowych też kupuję coraz więcej, ale nierzadko sama się gubię w tym co mam w bibliotece. Zimą to układam, przeglądam i czytam wybrane pozycje, a także zamawiam kolejne.



Natomiast biblioteka zdjęć to osobny rozdział. W czeluściach iPhoto czeka bowiem tysiące zdjęć zrzuconych na szybko z aparatu, oczywiście nieskatalogowanych, nieotagowanych, nieopisanych i inne "nie" świadczące o mojej lekkomyślności, bo ilekroć czegoś szukam - jak zimowych fotek to dzisiejszego posta - to przemierzam na piechotę te czeluście mając głęboką świadomość zmarnowanego czasu. Jak już uda mi się tym zająć, chcąc nie chcąc kończy się to rachunkiem sumienia, bo przeglądam dokładnie wszystkie zdjęcia z całego sezonu i mam czas nie tylko na czułe wspomnienia (ach, ten czerwiec…) ale przede wszystkim mogę przyjrzeć się wszystkim nieudanym eksperymentom na rabatach, przypomnieć sobie tegoroczne kataklizmy duże i małe (np. ohydne niszczylistki!) i rzetelnie, z dystansem przeanalizować co wymaga zmiany.


uwielbiam cisy - o każdej porze roku

Trzej Muszkieterowie - w tym roku dostały turbo dekoracje w stylu Griswoldów
Zbyt często działam w ogrodzie spontanicznie, pod wpływem impulsu i bez głębszej refleksji, co oczywiście ma swoje konsekwencje i generuje kolejne zmiany, bo często jestem niezadowolona z efektów. Podejrzewam, że jest w tym pewnie jakiś nie do końca świadomy mechanizm organizowania sobie pracy, bo przecież nie można tak bezczynnie leżeć i pachnieć na leżaku cały sezon (ha ha ha), a może po prostu wciąż szukam swojego stylu metodą prób i błędów, a zmiana jest organicznie wpisana w charakter ogrodu i naszą pasję.

kamienna ławeczka to stosunkowo świeży nabytek
parawan przy tarasie

Planowanie ostatnio zajmuje mi więcej czasu niż zwykle - bo poza standardowymi już rewolucjami w moim małym ogródku, planuję prace w moim nowym ogrodzie. TAK! Mam nowy ogród!!!
Tzn. jeszcze nie taki ogród przez duże “o”, ale piaszczysty ugór, który “kiedyś będzie” ogrodem, ale w tym przypadku staram się nie powielać błędów i… planuję. O tym wszystkim, co już tam zrobiłam i co planuję na pewno będzie, myślę, że nawet cały cykl takich zwierzeń się uzbiera (jeśli będą zainteresowani czytelnicy), ale nie dziś.

ostatni wyczyn wiankowy z owoców róży Rambling Rector i Gipsy Boy


Aktywność ogrodowa i poza ogrodowa

Pisząc dzisiaj do Was zaczęłam się zastanawiać, kiedy tak naprawdę mogę powiedzieć, że skończył się “sezon” i zaczęłam aktywność poza ogrodową, ale mam z tym pewien problem. Odkąd zimy przestały u nas wyglądać jak w Massachusetts, a śnieg bardziej przypomina anomalię pogodową  (bo jak już jest, to robimy duuuużo zdjęć) niż standardowy element zimowego pejzażu, sezon w zasadzie u mnie się nie kończy. W pewnym sensie to moja własna logika, wypracowana po to, żeby wytłumaczyć sobie, że jeszcze zdążę z porządkami “przed końcem sezonu”, ale jest w tym też sporo prawdy.  Nasze zimy coraz bardziej wyglądają jak te angielskie - wietrzne i bezśnieżne, a skoro zawsze im zazdrościłam tego, że mogą ogródkować nawet w grudniu, sama zaczęłam. W zasadzie aktywnie działam aż do listopada - przesadzam krzewy, sadzę rośliny z nagim korzeniem, dzielę byliny etc. Pod koniec listopada zaczynam sadzić cebule i zwykle trwa to całą zimę z przerwami na krótkie epizody z mrozem, gdy łopatka nie daje rady. A nawet jak zmrozi, to sadzę w garażu do plastikowych donic, które potem upycham na rabatach (przecież gdzieś muszę wsadzić te setki krokusów i tulipanów z wyprzedaży..).

i ten sam wianek - wczoraj

wyspa ślimaków - styczeń 2016

ostrokrzewy to jedne z ładniejszych roślin do zimowego ogrodu i cennym pokarm dla ptaków


W listopadzie robię też kompost liściowy - dużo kompostu liściowego! Odkąd mi się udało zrobić pierwszą porcję 3 lata temu, co roku robię więcej. Ponieważ liściastych drzew u mnie jak na lekarstwo, liście dostaję od innych, a nawet zdarzyło mi się zgarnąć parę worków w mieście, gdzie robią to służby porządkowe w parkach i alejkach. Liście zalewam wodą, worki dziurawię, zostawiam w cieniu sosen i zapominam na rok. A po roku mam cudowną, strukturalną ziemię liściową, idealną jako podłoże np. dla tulipanów i cyklamenów ogrodowych.

Tete-a-Tete
Poza tym, jeśli nie jest zbyt mokro, grabię trawnik porośnięty mchem i przycinam to, co nie kwitnie wiosną, żeby zasilić kompost. Regularnie też wybieram popiół drzewny z kominka i obsypuje nim powojniki, a całą resztę na kompost. O kompoście mogłabym pisać długo i nie omieszkam wkrótce, ale byłby to zbyt duży off topic tutaj, więc poprzestanę na tym, że dbam o niego cały sezon, zimą też. Uwielbiam kompost :-)

zima 2014 - było w sumie ze 3 dni śniegu. To był jeden z nich
Zima to również dla mnie czas wzmożonej poza ogrodowej aktywności wszelakiej. W zasadzie zaczynam już późną jesienią, a wynika to przede wszystkim z krótkiego dnia, bo o 17 jest ciemno i już cały tydzień ogrodu nie widuję, a że nudzą się tylko ludzie bez wyobraźni, twórcze zajęcie zawsze jakieś sobie znajdę. Od jesieni zaczynam robić wianki z tego, co oferuje ogród. Wykorzystuję owoce róż, zimozielone pnącza, ozdobne kwiatostany, w zasadzie wszystko co się da. Bazę wyplatam z pędów winobluszczu i glicynii, a dekoruję różnościami.












Co jeszcze? Dokarmiam ptaki. Od stycznia regularnie napełniam karmniki, montuje im różne przysmaki i uzupełniam wodę w poidłach. Wcześniej radzą sobie same, bo w ogrodzie nie brakuje owoców, nasion i innego pożywienia, ale z czasem zaczynam im pomagać. Wiem, że wracają, mają swoje gniazda w ogrodzie i liczą na wsparcie, a w sezonie się odwdzięczają budząc mnie głośnym śpiewem i wspierając w walce ze szkodnikami.

babeczki dla ptaków z nasionami i olejem kokosowym, bardzo łatwe w wykonaniu i pożywne papu dla sikorek







róża Rambling Rector dostarcza ptakom cennego pożywienia

Odpoczynek...?

Zima to też czas odpoczynku dla ogrodnika i u mnie jest podobnie, ale lubię aktywny wypoczynek więc długie zimowe wieczory przy kominku spędzam z zaległymi lekturami na kolanach, śledzę ogrodowe fora i blogi, a teraz nawet sama zaczęłam pisać! Nie ukrywam, że ta myśl chodziła za mną od jakiegoś czasu, ale ciągle było coś pilniejszego, a też brakowało mi jakiegoś impulsu z zewnątrz. Dzięki temu, że wiele osób, z którymi miałam kontakt na różnych forach, systematycznie mnie mobilizowało, udało się. I za to Wam dziękuję, postaram się nie zawieść … i nie zanudzać. Skoro o tym mowa, to czas kończyć, bo nieco mnie poniosło z tym przydługim tekstem ;-)
Pozdrawiam i ...byle do wiosny! ;-)



43 komentarze:

  1. Chyba jestem pierwsza ? Przynajmniej pod tym postem :-) Kasiek - Gratuluję ! Będę codziennym gościem :-)Jak zobaczyłam ranniki wśród śniegu, to nie miałam, bo myślałam, że to JUŻ ! No, wiesz, biorąc pod uwagę, ze masz podgrzewany ogród, to wcale nie powinno dziwić hi, hi, hi. Fiu, fiu, w tym roku Trzej muszkieterowie - na bogato. Cudnie się prezentują ! Szkoda, ze dzisiejszy post już się skończył :-(

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć Juliet! Fajnie, że czytasz :-)* To nie rannik kochana, ino krokus, ranniki jeszcze śpią...ale jak tylko się obudzą, to będą, a jakże! A jak Twoja zima? Jeszcze Ci się nie znudziła? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że to krokus, nie wiem dlaczego tak mi się pomyliło hi, hi, hi. Ogrodniczka ze mnie, jak z koziej ... Szczerze mówiąc zima mi się nie znudziła wcale a wcale. Teraz dopiero czuję przerwę w ogrodniczych pracach, odpoczywam i widzę, że rośliny też odpoczywają. Choć na różach nadal dużo liści ... Wreszcie jakaś normalność w porach roku. Dzisiaj pospacerowałam w ogrodzie, śnieg topnieje w oczach i na rabatach widać już pierwsze zielone kły ;-) Jeszcze trochę czasu zostało, ale ja już w kościach czuję dreszczyk oczekiwania :-)

      Usuń
  3. Fajnie, że jesteś :) Strasznie brakowało mi Twojego Ogrodu i relacji ogrodowych tych z własnego miejsca na ziemi i tych wyjazdowych :)
    Mnie od jakiegoś czasu zima nie przeszkadza :) Jest tyle fajnych rzeczy do zrobienia, na które w sezonie brakuje czasu :) Poza tym, ze śniegiem czy bez, zima też potrafi być ładna, co pokazują choćby Twoje ogrodowe fotki :) moni

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki Moni :-)* Za serdeczność i za pamięć! Dobrze wiedzieć, że nie piszę w pustkę, ale dla kogoś, kogo cenię i lubię. Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi też potwornie przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu brak światła. Zimą wreszcie mam czas na zaległości w czytaniu (nie tylko literatury ogrodniczej), gotowanie - zawsze sobie powtarzam, że potrzebna mi większa warstwa termoizolacyjna ;) i planowanie, szukanie inspiracji przeglądanie ofert szkółek, sklepów internetowych...
    Szkoda tylko, że tak trudno uwiecznić zimę w ogrodzie - nieustający wyścig z czasem i dostępnością światła.
    Piękne wianki.
    JLG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobnie Asiu..zwykle gdy akurat jest weekend, to światło tak ponure, a ogród bezśnieżny i nijaki, że ciężko wyczarować coś wdzięcznego na fotografii. Dlatego jak już uda się wstrzelić z pogodą w weekend to cykam foty jak szalona, a i tak z kilku lat mam zaledwie garstkę w bibliotece ;-)
      Nadrabianie lektur zimową porą to jedno z przyjemniejszych zajęć, zaraz obok gotowania i pieczenia! Też to lubię :-) W ogóle z wiekiem robi się ze mnie regularna kura domowa, bo zaczęłam też szyć na maszynie ha ha ha
      Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Jakoś udało mi się ogarnąć, to, co dotychczas napisałaś i jestem na bieżąco. Zauważyłam świetne karmniki! Ten drewniany, piętrowy i czarny, metalowy - też chcę! Gdzie kupiłaś?
    Zdjęcie ślimaka wśród traw - CUDO!

    OdpowiedzUsuń
  7. Karmniki wybieram w necie, na portalach aukcyjnych, ale to zakupy sprzed 3-4 lat, więc nie wiem czy teraz są dostępne. Dam znać na maila, jeśli znajdę namiar. Dzięki za wytrwałość w śledzeniu moich wpisów, ja wciąż czytam Twoje i podziwiam nieustannie dokonania. Jesteś wielka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zawstydzaj mnie, Kasiu. Cieszą mnie nowiny z Twojego ślicznego ogrodu, ale i nadzieja na opowieści o tworzeniu nowego.

      Usuń
  8. Kochany Robaczku- dziękuję za wpis o zimie i garść malowniczych zdjęć..
    Zima i dla mnie jest trudnym czasem- brak słońca, niesprzyjające temperatury..
    Niezaprzeczalnie- karmnik pełen gości i odrobina słońca za oknem ratują sytuację..i byle do wiosny:)

    Masz rację z tą odrobiną radości z zimy. Paradoksalnie..mino, że zimy serdecznie nie cierpię.. to cieszę się jednak, że ona się pojawia.
    Po sezonie jestem czasem przytłoczona bujnością na rabatach- zaczynam lubić tą zmienność. Zimą robi się pusto- fajnie, bo czekam na to rozluźnienie..by od marca czekać na powrót bujności, bo znów zaczyna mi jej brakować.
    Zmienność naszych ogrodów dodaje im uroku- mamy kilka ogrodów w jednym- kipiące od kwiatów..i nieco luźniejsze, otulone śniegiem.
    Twój ogród w zimowej odsłonie magiczny...

    Z niecierpliwością czekam na opowieści o Nowym Ogrodzie- tam rozwiniesz skrzydła, a ja nie mogę się doczekać efektów.

    Wpis o kompoście również mile widziany- wiesz, że jesteś moją Kompostową Wróżką :D

    Gorące uściski ślę z Mazowsza..

    Monika-Sz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Monia :* Bardzo mi miło, że zechciałaś podzielić się refleksją na temat zimy. Widać, że odczucia mamy podobne - ja też bywam zmęczona to letnią burzą kolorów i chwila oddechu od ogrodu pozwala nabrać niezbędnego dystansu, a przy okazji zwyczajnie zatęsknić ;-)
      O Nowym Ogrodzie (jak to dostojnie brzmi z tą dużą literą ha ha ha) wkrótce napiszę, bo jestem na początku tej drogi i bardzo liczę na rady czytelników w wielu kwestiach. Mam nadzieję, również na Twój komentarz. Buziaki :* ps. o kompoście też będzie, a ja chętnie przeczytam o Twoich doświadczeniach!

      Usuń
  9. Witaj Kasiek! jaką wielką niespodziankę zrobiłaś umieszczając link do swojego bloga :)))
    Brakowało mi wieści z Twoich ogrodów, Twoich wojaży i takich zwyczajnych plotek.
    Jeszcze prawie nic nie czytałam, ale obiecuję jak najszybciej to zrobić.
    Zima jakby jej nie lubić jest potrzebna właśnie ogrodnikom, dla regeneracji sił własnych i ogrodowych.
    Pozdrawiam z zimowego Śląska
    Majka

    OdpowiedzUsuń
  10. Cześć Majutku! Ale fajnie widzieć znajome nicki!
    Po głębszej refleksji okazuje się, że zima to jednak ważny i potrzebny czas w ogrodniczym kalendarzu. Widać do wszystkiego trzeba dojrzeć ;-)
    Cieszę się, że mnie znalazłaś, zapraszam i pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ogrodowo - lubię zimę. W ogrodzie widać to wszystko, czego nie widać, kiedy rośliny mają liście. Korę, jej fakturę i kolor, pokrój drzew i krzewów liściastych. Lubie też rozkładające się rośliny (szczególnie ze względów fotograficznych). Tak osobiście to zimy nie cierpię - zimno, zazwyczaj ponuro i brak słońca, ludzie tacy jacyś poodgradzani od siebie. W każdym razie czekam na wiosnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Ewo! Bardzo mi miło, że zechciałaś zajrzeć i podzielić się tą refleksją.
      Naga prawda o ogrodzie - coś w tym jest. Doceniam ta porę roku coraz bardziej, również w kontekście faktur roślin o których piszesz. W projekcie nowego założenia przykładam do tego dużo wagi. Zwracam uwagę na kory drzew (a. griseum, ach!), ich pokrój i krzewy atrakcyjne zimą. Kiedyś było mi to zupełnie obce. Ogród zaczynał się wiosną i kończył wczesną jesienią, a przecież wcale ta nie musi być! Czuję tu pewien potencjał, ale też duże wyzwanie projektowe.. Iza (Tamaryszek) napisała u siebie kiedyś, że zimą ogród jest bardziej "graficzny". Myślę, że to świetnie oddaje to, o czym pisałaś. Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  12. Hej, Kasiek! :D Ja też bardzo tęskniłam za Twoim ogrodem, no i tęsknię też za Tobą. Z wielką przyjemnością pospacerowałam po znajomych zakątkach..... i powspominałam pewne wrześniowe popołudnie. Mam nadzieję, ze uda nam się spotkać wiosną.
    Niezmiennie podziwiam Twój nieustający zapał. Mój nico ostygł, a i czasu na ogrodowanie brakuje.
    Zdjęcie wyspy ślimaków jest cudowne!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Ewunia, kochana jesteś :*
      Z tymi zaległościami w ogrodzie mam podobnie, zwłaszcza jak muszę dzielić czas na dwie lokalizacje ;-) Mam nadzieję, że nasze planowane spotkanie w marcu dojdzie do skutku. Ściskam Cię mocno! Pozdrowienia dla W. oraz głaski dla B & B xx

      Usuń
  13. O tak zima to potrzebny czas i przekonałam się o tym po kolejnych łagodnych zimach kiedy nieomal zjadły mnie ślimaki :( i to wcale nie takie ładne jak te z Twojej wyspy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Pikutku, ja też po cichu mam nadzieję, że zima pomoże przywrócić równowagę biologiczną w ogrodzie, nawet kosztem kilku roślin. Jestem skłonna w tej kwestii pójść na kompromis :-) Liczę, że mróz wybije trochę grzybów i innych plag, choćby te paskudne larwy niszczylistki! A ślimaki akceptuję tylko w wersji z wyspy, względnie na talerzu ha ha ha

      Usuń
  14. Ja też jestem, ale poczytam dopiero jutro, bo widzę, że szykuje się prawdziwa uczta literacka i fotograficzna :). Bardzo nam Ciebie brakowało, co widać po wpisach poprzedniczek ;). Pozdrawiam, a jak przeczytam wszystko, to podzielę się refleksją :). Markita

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Martuśka! Ooo, ale się zrobiło przytulnie! (brakuje mi tańczącej emotki) Bardzo się cieszę, że do mnie trafiłaś, liczę na cenne rady! Zaczynam walkę na piaszczystym ugorze i z Twoich doświadczeń będę czerpać garściami :-D Do napisania!

      Usuń
  15. Jedynym blogiem, który odwiedzałam do tej pory jest/był Izy Tamaryszka, Iza wybacz ale przestałaś być jedyną....EwaSierika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, mam nadzieję, że Iza mi wybaczy ;-)
      Bardzo mi miło, że też dołączyłaś i zapraszam bardzo serdecznie.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  16. Kasiu, Twój ogród znam z forum, sporo czasu w nim spędziłam ;), zwłaszcza podczas relacji z Chelsea, za co bardzo dziękuję.
    Tu też z przyjemnością będę zaglądać, już dodaję adres do listy czytelniczej.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witak Krzysiu! Bardzo dziękuję za pamięć i zapraszam do mojego miejsca w sieci. Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  17. Super że do nas wróciłaś :) Co chwilę zaglądalam na Twój profil na Forum Ogrodniczym i czkałam na Twój wpis. A tam taka długa cisza. Dlatego błagam pisz, pisz, pisz dla nas, i o tym i o nowym ogrodzie. My czekamy z niecierpliwością na każdy Twój wpis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Marzenko! Fajnie, że mnie znalazłaś! Bardzo mi miło, dziękuję i postaram się teraz relacjonować na bieżąco, zapraszam!

      Usuń
  18. Witaj Kasiu! Fajnie, że jesteś! Ty i Twój piękny ogród. Brakowało mi Twoich wpisów, Twoich zdjęć, Twoich relacji z podróży...Na razie jeszcze wszystkiego nie przeczytałam, ale powolutku, powolutku...Zimy też za bardzo nie lubię, ale te dwa, trzy miesiące odpoczynku od prac ogrodowych - bezcenne! Mam więcej czasu właśnie na lekturę, min. ciekawych blogów, planowanie i wszystkie moje pasje. Teraz dołączyła do nich moja piętnastomiesięczna wnuczka, która nawet przesłoniła mi ogród. Pozdrawiam serdecznie. Dala.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Dalu! Bardzo się cieszę, że i Ty mnie znalazłaś!
      Podobne mamy odczucia odnośnie zimy, mimo że tak często na nią narzekamy..cóż, przekorna dusza ogrodnicza ;-) Dziękuję za odwiedzin i serdeczny wpis. Zapraszam i pozdrawiam :-)

      Usuń
  19. Nareszcie !!!
    Super, że znowu mogę oglądać Twoje zdjęcia, nie tylko z ogrodu, ale i czytać. Zawsze lubiłam Twój styl pisania, Twoje podejście do ogrodowania.
    Co do zimy, to myślę tak jak Ty. Uwielbiam ciepełko, może nie az tak bardzo jak Ty, ale jednak wolę niż zimno, ale gdyby nie zima nie byłoby chyba takiej radości z pierwszych kwiatów, bo byłyby na okrągło, a to mogłoby się chyba znudzić. Poza tym pisałam u jednej z dziewczyn, że nie mogłabym chyba mieszkać w ciepłych krajach ponieważ wolę naszą różnorodność roślinną. Tam jest monotonnie. No i nie ma trawników (hi, hi). Przy najmniej bez bardzo intensywnego podlewania nie istnieją. Wolę żywe barwy niż wypłowiałe w słońcu.
    Pisz o wszystkim na co masz ochotę, na pewno będę czytała
    Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Gosia! Fajnie, że jesteś :*
      Tak, różnorodność roślin to zdecydowanie zaleta naszego zmiennego klimatu, zgadzam się w zupełności. Myślę, że zielonego dywanu też by mi brakowało, choć może nie jest na liście moich priorytetów. Z drugiej strony, bez zadbanego trawnika nie ma ładnej oprawy rabat, prawda? ;-) Ciekawa jestem jak Twoja wypieszczona murawa będzie się prezentować w nadchodzącym sezonie, jest na co czekać! Pozdrawiam serdecznie :-)

      Usuń
  20. Kasiu, ja z tych bardziej czytających, niż piszących, więc zamieniłyśmy dosłownie kilka zdań, ale tym bardziej brakowało mi Twojego Ogrodu, Twoich zdjęć i Twoich róż! :) Miałam cichą nadzieję, ze wrócisz na forum albo zadziwisz nas czymś zupełnie nowym, wiec bardzo się cieszę że znalazłam się teraz tu. Będę z niecierpliwoscią czekać na każdą nową relację (nie tylko różaną).
    Janka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Zagajanko! Jak miło widzieć kolejne znajome nicki! Cieszę się, że mnie znalazłaś i zapraszam serdecznie. Mam nadzieję, że znajdziesz coś interesującego do lektury. Pozdrawiam!

      Usuń
  21. Sama jestem bardzo ciekawa jak w tym sezonie będzie wyglądała trawa. W zeszłym wyglądała strasznie po zimie. Ale zwaliłam to na brak podlewania. Akurat do lipca nie miałam wody ze studni. Potem jak zaczęłam regularnie podlewać wygląd od razu się poprawił. Jednak trawnik jest chyba najbardziej wymagającą częścią ogrodu.
    Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosia, fakt - trawnik jest wymagający. Jeśli ktoś chce mieć zadbany dywanik to jest z tym sporo zabawy. Nie mówiąc o tym, że wg Anglików wymaga jakiś 300 lat ;-) Ale oni koszą go w paski i zamiatają pejczykami rosę hi hi hi
      Ja od jakiegoś czasu traktuję trawnik typowo instrumentalnie - ma być ładnym tłem rabat i wygodny do leżenia. Innych ambicji w tej kwestii nie mam, wrzuciłam na luz. Po zimie zawsze wygląda fatalnie, a w maju jest ok ;-)

      Usuń
  22. Niestety mój wyglądał fatalnie jeszcze w lipcu. Zauważ, że Ty masz inną glebę. Ja mam piaski, które przepuszczają wodę w zastraszającym tempie. Była susza. Całe szczęście mam takie samo podejście do trawnika co Ty, ale szkoda było mi zmarnować tak dużo włożonej pracy, więc troszkę się martwiłam co z tym moim trawnikiem będzie, ale jak napisałam potem było już ok.

    OdpowiedzUsuń
  23. Gosia, a wiesz, że przy trawnikach największym przekleństwem jest właśnie glina? Brak powietrza to najczęstszy problem z zamierającą trawą, a jak jest upał to twarda glina też mu nie pomoże, bo zbyt nisko się korzeni, żeby sięgnąć do zatrzymywanej w ziemi wody. Najładniejszy trawnik jaki widziałam był..na piachu. Wystarczy dodać wierzchnią warstwę żyznej ziemi i trawie wystarczy, a przepuszczalne, dotlenione podłoże gwarantuje gęste przyrosty. Oczywiście, trzeba pilnować podlewania, dlatego to, że masz studnię to prawdziwy ratunek. Jestem pewna, że trawnik będzie piękny :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Niestety nie mam żyznej wierzchniej warstwy. Siałam na rodzimym podłożu. Nie nie na rodzimym. Zapomniałam, że na początku nawieźli mi jakiegoś badziewia. Prawdopodobnie była to ziemia bagienna. Dlatego wszystko rozwaliłam, zmieszałam z ziemią rodzimą i zaczęłam od nowa. Nie miałam kasy na przywiezienie kilku wywrotek porządnej ziemi. Teraz 2 razy do roku podlewam cały trawnik biohumusem. Na rabatach widze już niewielkie efekty. Struktura ziemi się zaczęła zmieniać

    OdpowiedzUsuń
  25. Kasiu, ten tekst też świetny. Masz dobre pióro, czyta się lekko przyjemnie. Przemycasz cenne informacje, które mimowolnie chłonę.
    Ale przyznam, że początkowo się śmiałam czytając ten wpis. Niby o zimie a ciągle plątała się a to wiosna a to lato w ciepłych krajach. Tak zima ma swoje zalety, dla mnie też, ale tylko siedząc przy kominku z kieliszeczkiem czegoś rozgrzewającego i obserwując ją przez szybę. Odpoczywając i robiąc porządek w zdjęciach, planach rabat i pochłaniając fachową literaturę.
    Byle do wiosny. April

    OdpowiedzUsuń
  26. April, dzięki za ten wpis - widzisz, pokrętna ta moja logika, ale przyznaj, że z tą zimą jest trochę tak, ze najbardziej lubimy ją za to, jak podkręca nam apetyt na wiosnę ;-) Ale tak jak piszesz, lubimy ją też za te wieczory przy kominku z czymś rozgrzewającym i tego się trzymajmy ;-) do wiosny!

    OdpowiedzUsuń
  27. Dzięki za ten temat - zima - oczywiście, że jest potrzebna - na realizację tego, na co w sezonie ogródkowym nie ma czasu, na to wszystko o czym piszesz.
    Tegoroczna zleciała mi jakoś szybko... chyba miałam za dużo pracy ;) i tej obowiązkowej np. z dokarmianiem ptaszorków jak i tej przyjemniejszej z czytaniem i oglądaniem tony czasopism. Tego czego w zimie mi brakowało (bo śniegu, na szczęście dla roslinek, nie brakło) to faktycznie słonka. jak świeci to świat jakiś lepszy i energii więcej.
    Ale zima już chyba odchodzi i teraz będziemy czekać na pierwsze zielone maluszki gramolące sie na powierzchnię.
    Czekamy na tekst o wiośnie ;)
    Ave/Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ave, było o zimie, będzie i wiośnie! Ja też wyjątkowo dobrze zniosłam okres zimowy. Podobne jak Ty, czas spędzałam na tyle efektywnie, że nawet nie zdążyłam się znudzić ;-) Ale słonka mi również brakowało, więc wyczekuję budzącego się życia z nieskrywanym entuzjazmem! Pozdrawiam serdecznie :-)

      Usuń

Copyright © 2016 Ogródek Robaczka , Blogger