poniedziałek, 9 stycznia 2017

Prowansja cz. II - ogród Cezanne'a


Wracając do prowansalskiej opowieści, o których mogliście poczytać już w pierwszej części relacji - z okolic Pertuis, gdzie zwiedzaliśmy ogrody Val Joanis pojechaliśmy do Aix-en-Provence, miasta Paula Cezanne'a. Po drodze podziwialiśmy kolejne winnice i sielskie krajobrazy pól lawendowych ciągnących się po horyzont...Naturalne krajobrazy jak z pocztówek, urocze miasteczka, piękne ogrody i domowe wino świetnej jakości. Żyć nie umierać!

Ale przecież tu miało być o ogrodach ;-)  Przy okazji warto dodać, że w Prowansji nie tylko ogrody zachwycają kompozycjami roślin. Dbałość o zielone zakątki widać na każdym kroku i nie mam tu na myśli wyłącznie dużych miast, ale głęboką prowincję. Na klombach w miasteczkach i wsiach widać zadbane rośliny - łany przekwitłej już niestety lawendy, rozmarynu, oleandrów, a we wrześniu szczególnie widocznej perowskii, werbeny patagońskiej, jeżówek i traw pampasowych, które rosną nawet dziko na polach. Największe kępy miały ze 3 metry średnicy! Niestety podziwiałam je z trasy i nie udało mi się ich sfotografować. Ale barbule i pracowite pszczółki owszem:



Zachwyciła nas powszechna dbałość o zielone akcenty przy drogach, klomby kwiatowe i liczne źrodła wody, zapewniające przyjemny chłód w tym upalnym klimacie. A jeśli o klimacie mowa - było ciepło i słonecznie, ale nie uciążliwe gorąco..lekkie podmuchy wiatru, niżej zawieszone na horyzoncie słońce..to wszystko dało przyjemne odczucie temperatury. I to słońce...czuć w nim atmosferę późnego lata, ale też mocno przygrzewa wczesnym popołudniem. Sprawia, że uśmiech nie schodził mi z twarzy, "bateryjki" się ładują i dojrzewają winogrona. Z czystym sumieniem polecam Prowansję we wrześniu!




To właśnie światło i słońce Prowansji inspirowało wielu wspaniałych malarzy, którzy wywodzą się z tego regionu. Jednym z nich jest Paul Cezanne, który urodził się i tworzył w Aix-en-Provence, we wschodniej części regionu.  
Odwiedziliśmy skromny dom i atelier P. Cezanne'a w Aix, otoczony dzikim ogrodem, a właściwie parkiem, który niemal całkowicie izolował dom od miejskiego otoczenia. Poza naturalnym drzewostanem, gęsto porośniętym krzewami i wydeptanymi w gąszczu ścieżkami, w ogrodzie nie ma typowych - utemperowanych ręką ogrodnika - zakątków, ale niewątpliwie jest unikatowy klimat.


Pierwotny ogrod Cezanne'a składał w się w większości z drzew oliwnych, ale po wielkich mrozach w 1956r. wszystkie oliwki obumarły i ogrod powstał na nowo. Co ciekawe, bez najmniej interwencji człowieka. Pozwolono drzewom po prostu odrosnąć - ogród od początku był tylko scenerią, drugim planem dla studia i prawdopodobnie Cezanne właśnie takiego ogrodu chciał dla siebie, choć nie potrzebował go by czerpać inspiracje. Najważniejsze było światło i kolor. Cezanne nie był ogrodnikiem - malował faktury pni drzew i światło sączące się przez liście...


Na parterze domu jest niewielki salonik, gdzie można kupić drobne souveniry, reprodukcje obrazów i bilety do studia malarza na piętrze. Recepcjonistka, witająca tutaj turystów z całego świata, powitała nas sympatycznie i zapytała, oczywiście po francusku, w jakim języku chcemy przewodnik. Na naszą odpowiedź, że po angielsku, ochoczo podała nam angielską wersję i bez cienia zawahania kontynuowała wywód po francusku. Na końcu zapytała z uśmiechem (i pełnym przekonaniem, że ją rozumiemy) czy mamy jakieś pytania, a jeśli nie, to zaprasza do zwiedzania. Voila!


W atelier są ogromne okna na północny wschód (4mx 4m), a właściciwie szklana ściana z wąskim, ponad 3-metrowym otworem na płótna malarskie. Przez okna do środka zaglądają potężne platany. Od południa są podłużne wysokie okna z drewnianymi okiennicami, które wpyszczają do atelier najwiecej światła. Ta niesamowita gra cieni na ścianie - efekt kołyszących się potężnych drzew tu przed oknami, oświetlonych południowym światłem - niesamowity. Samo wnętrze również robi wrażenie - zachowano wiele przedmiotów codziennego użytku malarza, jego narzędzia, zapiski, rozpoczęte prace..w pokoju stoi kominek, lampa naftowa, sztalugi. W rogu ulubiony fotel, a na wieszaku powieszony płaszcz i kapelusz, jakby Cezanne wyszedł przed chwilą.
W pracowni mistrza nie wolno robić zdjęć, ale światło-cienie drzew, które tak zachwyciły Cezanne'a są powszechnie dostępne w ogrodzie wokół atelier i to za free
 😉









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Ogródek Robaczka , Blogger