wtorek, 21 lutego 2017

Chateau de Courances - XVII wieczny park i ogrody

Przedwiośnie powoli się rozkręca, ale zanim zacznie się na dobre, jeszcze raz wracam myślami do Francji i opowiem o kolejnym miejscu na ogrodowej mapie Europy. Tym razem zapraszam do Courances.


Jadąc na południe z Paryża zastanawialiśmy się czy wybrać się do Wersalu, czy nieco dalej do innej rezydencji Ludwika XIII. Czerwcowy, ciepły dzień, weekend...a Wersal jako główny punkt objazdowych wycieczek był oblegany przez dzikie tłumy, więc niewiele się zastanawialiśmy i skuszeni rekomendacją Monty Dona z "French Garden Journey. The Road to Le Tholonet" pojechaliśmy do Courance, małej wioski w regionie Gâtinais.
Od wejścia wrażenie robi klasyczna geometria ogrodu z szerokim podjazdem i symetrycznie położonymi zbiornikami wodnymi i potężnymi platanami po obu stronach alei głównej. Zamek otoczony fosą na końcu osi widokowej wygląda zjawiskowo. Urzekła mnie zarówno sama budowla jak i otoczenie, z rozległym parkiem i lasami, które otaczają posiadłość po horyzont. Bez trudu wyobraziłam sobie jak otwierają się masywne, żelazne wrota, a szerokim podjazdem do zamku zmierza konna gwardia królewska..i kardynał Richelieu w powozie!


Układ frontowej części ogrodu prowadzącego do zamku jest klasycznym rozwiązaniem architektonicznym charakterystycznym dla francuskich ogrodów z XVII wieku. Idealne proporcje, równowaga i harmonia osiągnięta dzięki symetrii i prostym liniom. Wykorzystanie perspektywy, wody, rozległych trawników po obu stronach i rytmicznie powtarzane drzewa nadają całości dynamiki mimo zachowania prostoty układu. Dodatkowo, korony platanów przeglądające się w czarnych taflach wody dodają głębi i tajemniczości...ehh...gdyby tylko te platany mogły mówić..! 

Mimo palącego słońca spacer w parku był bardzo przyjemny - chłodna bryza od wody dawała wytchnienie
Woda jest ważnym elementem ogrodów w Courances. Na terenie parku istnieje 14 aktywnych źródeł, które zasilają ogród wodny od czasów Renesansu. Strumyki, małe wodospady, fontanny i baseny można spotkać na całym terenie. 

Delfiny tryskające wodą osadzone były symetrycznie po obu stronach głównego podjazdu. System irygacji i zasilania wszystkich zbiorników naturalnymi źródłami funkcjonuje tutaj od XVI wieku. 

Po obu stronach głównego zamku są mniejsze budynki z czerwonej cegły, każdy z nich swobodnie mógłby być dużą rodzinną willą. Oddzielone od ogrodów kamiennymi mostami i fosą, wyglądały bardzo dostojnie, a jednocześnie..przytulnie. Porastające mury pnącza sprawiały, że to miejsce zachęcało do zamieszkania. Serio! Zupełnie jakby nie było 400-letnią twierdzą z burzliwą przeszłością.. 

To część mieszkalna zamku, boczny wjazd służy właścicielom, a brama strzeże ich prywatności

Park Courances rozciąga się na obszarze ponad 75 hektarów. Przez długi czas uznawany był za dzieło Andre Le Notre z XVII wieku, jednak później odkryto, że park jest jeszcze starszy. Aleja majestatycznych platanów, która prowadzi do rezydencji powstała prawdopodobnie w XVI wieku, podobnie jak ogród wodny w głównej arterii, który sięga okresu renesansu.
Klasyczny, angielski park otaczający zamek powstał w znacznej mierze w XVII wieku, a pozostałe fragmenty powstawały później modyfikowane przez kolejnych właścicieli. W XVIII wieku posiadłość była w rękach rodziny Nicolay, jednak właściciel został ścięty w czasie Rewolucji Francuskiej, a jego potomek zbiegł do Szwajcarii i zamek opuszczony przez kolejne 40 lat popadł w ruinę. 

Woda otaczająca zamek z każdej strony daje efekt tysiąca luster  

W XIX wieku zamek został odrestaurowany, przez szwajcarskiego bankiera, Barona de Haber. Jego córka, Berthe de Behague poślubiła - Comte Jean de Ganay i od początku XX wieku zamek jest własnością rodziny Ganay.  Podczas I wojny światowej służył jako szpital polowy, w czasie II wojny światowej Niemcy urządzili tam siedzibę Luftwaffe, a potem zamieszkał tam feldmarszałek Montgomery. Od II połowy XX wieku ogród ewaluował, zachowując jednak swój charakter i urok. 
Chateau de Courances, nagrodzony prestiżowym oznaczeniem Jardin Remarquable, to obecnie prywatna rezydencja Jean-Louis de Ganay (czwarte pokolenie rodziny Ganay), który udostępnia zwiedzającym teren parku i ogrodów. 
W 1908r. ówczesny właściciel -  Comte Jean de Ganay, zainspirowany modą na azjatycką architekturę, założył na terenie posiadłości ogród japoński. To dość niespodziewany widok w tym otoczeniu, ale trzeba oddać, że efektowny. Mimo, że parkowe otoczenie było w zupełnie innym klimacie ten ogród również miał w sobie coś wyjątkowego. Podobała mi się dbałość o detale, dobór roślin i kolorystyka. Mimo starannej kompozycji roślin, ogród sprawiał wrażenie naturalnego, jakby naturalnie ewoluował, jednak pod stałą kontrolą armii ogrodników.

Centralną część ogrodu zajmował staw z naturalną linią brzegową i gęstą roślinnością porastającą łagodne zbocza. Na tle różnorodnych odcieni zieleni uwagę przykuwały płomienne klony i misternie przycięte bonsai.


Ogród zaprojektowała Berthe de Ganay z pomocą Kitty Lloyd Jones, studentki Gertrude Jekyll. Angielskie wpływy widać w ogrodzie, który charakteryzuje się większą swobodą niż perfekcyjnie stylizowane ogrody japońskie. Jednocześnie wpływ wschodnich inspiracji widoczny jest m.in. w starannym przycinaniu krzewów na kształt "chmurki" i aranżacjach roślin.  Grupy klonów palmowych, czerwonych buków, ambrowców i perukowców, a także gunnery olbrzymie świetnie komponowały się z wierzbami w otoczeniu wody.

Mocną stroną tego ogrodu była skuteczna aranżacja form, kształtów i kolorów oparta na zasadzie kontrastu. W opozycji do całego otoczenia klasycznego angielskiego parku, zastosowano rośliny z czerwono wybarwionymi liśćmi, które przykuwały wzrok z daleka.


Z ogrodu japońskiego przeszliśmy do herbaciarni La Foulerie, gdzie wypiliśmy pyszną kawę i zajadaliśmy tartę z jagodami. Herbarciarnia sama w sobie była pięknie urządzona - kamienna z zewnątrz, z wnętrzem z surowej cegły, z wysokim sklepieniem i widocznymi drewnianymi belkami starej konstrukcji. Od strony parku porastały ją pnącza, a na tle murów ustawiono ławeczki Lutyensa.




Prosto z herbaciarni i ogrodu na jej tyłach można było wejść do parku, a do spaceru zachęcał szumiący strumyk, który przepływał tuż obok naszego stolika. Nie tracąc czasu ruszyliśmy na spacer.








Podążając wzdłuż strumienia, odkrywaliśmy kolejne zagajniki  - jedne zupełnie naturalne, porośnięte gęsto paprociami, a inne obsadzone hortensjami z kamiennymi ławeczkami usytuowanymi na nisko koszonych, świetlistych polanach. Park jest na tyle duży, że można spacerować w samotności nie spotykając innych zwiedzających co sprawiało, że można było poczuć wyjątkową aurę tego miejsca. 




Kanał wpływa do większego basenu wokół kamiennej budowli na skraju lasu. Budowla powstała w XVI wieku, jeszcze zanim zbudowano zamek i została odrestaurowana w 2005r. przez ogrodnika z Courances - Manolo de Silva.






W tym miejscu bije źródło wody (tzw. Królewskie), skąd czerpana jest woda pitna dla mieszkańców zamku. Z resztą korzystano z tego źródła również w czasach Ludwika XIII. Ponoć podczas pobytu w swojej rezydencji w Fontainebleau kazał sobie przywozić wodę do picia z królewskiego źródła w Courance. Kryształowo czysta, orzeźwiająca i przyjemnie chłodna...w ten upalny czerwcowy dzień miejsce było idealne do dłuższego wypoczynku. Kamienny basen był częścią instalacji wodnej połączonej z kanałami wokół zamku. Z lasu wypływał szerokim strumieniem, przez fontannę do prostokątnych zbiorników, oddzielonych szerokimi pasami trawnika.

Głowa delfina - gueulards

Woda jest niezwykle ważnym elementem całego założenia. W parku Couarances jest aktualnie 14 czynnych źródeł i 17 basenów, a przez teren posiadłości przepływa także rzeka - Ecole. Najstasze baseny zbudowano w XVI i XVII wieku. Co ciekawe - obieg wody nie jest mechaniczny. O ruchu wody decyduje subtelna różnica poziomów w całym parku, która sprawia, że strumyki zasilają kanały.





Tym szlakiem dotarliśmy do zamku od strony dziedzińca i formalnego ogrodu francuskiego, z nisko strzyżonych żywopłotów w fantazyjne wzory i ciętych szpalerów formowanych drzew. Wystarczy jednak odwrócić się do tyłu by ujrzeć rozległy trawnik, otoczony z każdej strony monumentalnymi drzewami, w cieniu których ustawiono rzeźby z kamienia.

Spędziliśmy w tym parku cały dzień, ale nie miałam ochoty wracać. Mimo, że nie był to pierwszy zamek z bajecznym ogrodem, jaki zwiedzałam we Francji, po raz pierwszy nie mogłam oprzeć się wrażeniu, jak fajnie byłoby być księżniczką i zamieszkać w takim zamku...😇


7 komentarzy:

  1. uuu, ale mi się ten las podoba!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ech, to jest bajka, 14 czynnych źródeł i 17 basenów robi wrażenie. Wystarczyłby mi 1 hektar i jedno źródełko :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ehhh....Takie skromne mamy marzenia, prawda? ;-)

      Usuń
  3. Ale te klony wyglądają rewelacyjnie na tle zieleni. Jak nie lubię czerwonego, tak tutaj to pasuje bardzo. Może dlatego, że to jedynie akcenty, pozostały kolor to zielony. Takie stonowane zestawienie mi pasuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękne prawda? A kolor klonów podchwycony przez buki w tle i rdesty nad wodą świetnie łączył całość. Bardzo efektowny ogród, mimo że nie przepadam za tą stylistyką, zrobił bardzo pozytywne wrażenie, a pojedyncze zestawieni roślin można z powodzeniem wprowadzić do małego ogrodu. Zieleń w tle się u Ciebie znajdzie bez trudu, tylko czy masz miejsce na klonika? ;-)

      Usuń
  4. A wiesz, że zastanawiałam się, czy nie wcisnąc go na przedzie tej tylnej rabaty? Pasuje mi taka ażurowa forma. Myślę, że nie zasłoniłby roślin i nie zabrał za dużo słońca
    Tylko, żeby był taki jak na zdjęciach, nie większy
    Bardzo jestem ciekawa jaka to odmiana

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Ogródek Robaczka , Blogger