niedziela, 5 lutego 2017

Kasteel Geldrop - holenderski ogród zamkowy w stylu angielskim

Za oknem szaro-buro i ponuro, a zima nie odpuszcza. I pomyśleć, że rok temu o tej porze miałam już za sobą pierwsze porządki w ogrodzie! Tym razem jednak mocniej przymroziło, śnieg wciąż zalega na rabatach, a ja nawet nie zdążyłam posadzić wszystkich tulipanów... 😳 Dzisiaj planuję się nimi zająć i wreszcie wsadzić je w donice. Zobaczymy czy ten zabieg wypali, bo rzecz dotyczy właśnie wczesnych odmian, które nie mają zbyt wiele czasu...no nic, zobaczymy. Jestem jednak dobrej myśli - w ubiegłym roku sadziłam krokusy w połowie stycznia i wzeszły bez problemów :-) W oczekiwaniu aż ziemia do tulipanów odtaje przy kominku, proponuję kolejną podróż w czasie.






Dzisiaj zabieram Was do XIV-wiecznego holenderskiego zamku Geldrop, osadzonego w angielskim parku krajobrazowym. Główna część parku powstała w XIX wieku i najstarsze, 130-letnie drzewa wciąż zdobią teren ogrodów wokół zamku, który obecnie roztacza się na obszarze 12 hektarów.
Zamek był wielokrotnie przebudowywany i był w rękach prywatnych inwestorów aż do 1974r., gdy został wykupiony przez władze miasta. Od 1996r. zamkiem i ogrodami zajmuje się Fundacja Kasteel Geldrop, która  na terenie posiadłości organizuje różnorodne imprezy, w tym prywatne przyjęcia  np. uroczystości weselne, pozyskując w ten sposób fundusze na utrzymanie zabytku. W bezpośrednim sąsiedztwie zamku znajdują się jedne z najstarszych nasadzeń - monumentalne platany, buki, klony, tulipanowce i metasekwoje, górujące nad rozległymi polanami, tworzą romantyczną atmosferę parku.  Wokół zamku jest dzika, zarastająca sadzawka zasilana pobliskim strumykiem, a całe otoczenie bardzo naturalne. Widać, że nikt nie stara się wyrwać naturze tego fragmentu parku i na siłę cywilizować pod dyktando zwiedzających. Staw zasiedliły kaczki, wkoło widać dziewicze łąki, a pobocza strumyka porastają dzikie rododendrony...





Zachwyciły mnie też aleje rododendronów - kilkumetrowe olbrzymy przycinane do granic ścieżki żeby umożliwić spacery zwiedzającym, wyglądały imponująco nawet w lipcu, a wyobraźcie sobie ten widok w maju! Wiosną ta część parku rozkwita tysiącami krokusów na pod drzewami, a potem prym wiodą różaneczniki, których jest tutaj setki! Widać, że podmokłe łąki bliżej strumienia i butwiejące liście opadłe z drzew stworzyły im doskonałe warunki środowiskowe. 
skarpy wokół strumyka porastają olbrzymie rododendrony
Różanecznikowa komnata
Przez mostek widoczny w oddali wchodzi się na rozległe łąki, w których wykoszono jedynie ścieżki dla spacerowiczów pozostawiając ich naturalny urok i cenne siedliska dla różnych żyjątek
Od zachodu zamek otoczony jest ceglanym murem, który został obsadzony drzewami owocowymi, prowadzonymi na palmety i płaskie kordony przy murze. Drzewa nie tylko wyglądają efektownie, ale obficie owocują, bo nagrzane słońcem mury oddają ciepło wczesną wiosną, gdy kwiaty niektórych owocujących drzew są narażone na przymrozki. Chciałabym w swoim ogrodzie tak poprowadzić niektóre drzewa - jak już powstanie ten wymarzony mur od zachodu....a tymczasem będę wracać do tych widoków.
do murów przymocowano drewniane kratki, oparte na stalowych hakach tworząc konstrukcję dla podwiązywania pędów
poza drzewami owocowymi przy murze widać reż ozdobne pnącza i róże
przy murach rosły brzoskwinie i grusze prowadzone w formie wachlarzy i kordonów
Mina Lobata
kwiaty brzoskwini są szczególnie narażone na późne wiosenne przymrozki, prowadzone przy murze są chronione od zimnych wiatrów
Ogród otoczony murem dzieli się na dwie części  - swobodny sad i współczesny ogród bylinowy, utrzymany na planie formalnego założenia, z wyraźnym geometrycznym układem rabat i osi widokowych. Całość jest jednak spójna i bardzo przyjemna w odbiorze. Być może to zasługa umiejętnego połączenia formalnych kształtów, które porządkują przestrzeń i nieformalnych nasadzeń, które dodają rabatom lekkości. Wśród roślin wyraźnie widać dominanty w postaci różnorodnych traw w duchu Ouldolf'owskiej zasady matrix planting. 
rozplenice, trzcinniki, dzielżany i sadźce
Rudbekie "Goldstrum"
Dzielżany zapewniały mocny akcent kolorystyczny na rabatach
Drzewo w tle to świdośliwa - było ich kilka w całym ogrodzie
Mimo dużej ilości kwiatów i różnorodnej kolorystyki, trawy spajają całość i zapewniają nieustanną dynamikę, dzięki czemu ogród "pięknie się starzeje". Można to podziwiać na bieżąco w mediach społecznościowych, ponieważ autor tej części zrekonstruowanego ogrodu, holenderski projektant John Schoolmeesters regularnie pokazuje ogród w różnych jego odsłonach. Od 2005r., kiedy zaczął pracę nad tym ogrodem, zajmuje się jego utrzymaniem wraz z członkami Fundacji. Miałam okazję obserwować go przy pracy podczas naszej wizyty w tym ogrodzie, a potem z przyjemnością odpowiedział na kilka pytań odnośnie nasadzeń. Byliśmy tam pod koniec sierpnia, a ogród wyglądał jak w szczycie sezonu, podczas gdy z relacji i dokumentacji fotograficznej Schoolmeestersa wiem, że zachwyca w każdą porę roku.
Rdest himalajski
jednoroczne cynie



Jeżówka "Green Envy"

Na rabatach widać umiejętne połączenia roślin jednorocznych np. cynii i żeniszków meksykańskich, zapewniających kolor późnym latem oraz traw i klasycznych miododajnych bylin, które architektonicznym kształtem zdobią rabaty również jesienią i zimą. Kilka z tych połączeń mnie zachwyciło i zainspirowało w planowaniu rabaty preriowej, którą będę zakładać nad stawem.



Na rabatach nie trudno dostrzec cykliczne powtórzenia roślin -  w górnych partiach dominują majestatyczne sadźce w zgaszonych odcieniach różu, poprzecinane dużymi grupami traw np.  trzcinników. Kolorystyka jest bardzo odważna,  ale też energetyzująca bo kępy dzielżanów w ognistych barwach sąsiadują z bardziej stonowanymi jeżówkami, rdestem i kłosowcami.


Bliżej murów jest wytyczony okrąg z dużym zegarem słonecznym w centrum rabaty. Nasadzenia otoczone są obwódkami z niskiego bukszpanu, nadając całości nieco bardziej formalny wymiar, ale już trawiaste ścieżki prowadzące do tej rabaty są otulone bardziej swobodnymi nasadzeniami wylewającymi się na trawnik.


Zaintrygował mnie ciekawie poprowadzony żywopłot z ligustru, z którego wycięto ramy ławeczki w zakątku pod magnolią. To interesujące rozwiązanie zostało wykorzystane symetrycznie po obu stronach ogrodu. Wygodne oparcie do ławeczki, prawda?



Ogród odwiedziliśmy kilka dni po wizycie u Pieta Oudolfa i nie sposób nie dostrzec wpływu jego stylu w nasadzeniach. Nacisk na rośliny architektoniczne, strukturalne, byliny długiego sezonu oraz trawy, które wzbudzają zachwyt aż do zimy.




Długie rabaty bylinowe, przywodzące na myśl angielskie ogrody, doskonale komponują się z ogrodem owocowym przy murze i sadem w dalszej części. Ogród sprawiał wrażenie bardzo przytulnego, w zasadzie mogłabym go bez wahania zobaczyć przy własnym domu. Dobrze się tam czułam, a fakt, że byliśmy tam jedynymi zwiedzającymi dodatkowo pozwalał swobodnie chłonąć atmosferę miejsca.


Zachwycił mnie spektakl świdośliwy, przebarwiającej się na cytrynowo-oliwkowe odcienie, które w słońcu lśniły złotem, podobnie jak grzywy trzcinników i innych traw. Niestety, porażał też smutny widok chorujących bukszpanów. Niemal wszystkie obwódki nosiły ślady groźnej choroby grzybowej, która dziesiątkuje bukszpany w całej Europie.



Z tej perspektywy widać, gdzie kończy się ogród bylinowy - otoczony ekranem z cisa - a zaczyna sad. Takich przejść jest kilka, a po łukach wspinają się róże. Nienagannie przycięte krawędzie trawnika przy ścieżce sprawiają, że ogród wydaje się bardziej "ugładzony", mimo swobodnych, dynamicznych rabat.



Zachęcam do odwiedzin Kasteel Geldrop, to nie tylko wartościowa pozycja na mapie holenderskich ogrodów, ale też wymarzone miejsce na kilkugodzinny spacer i odpoczynek podczas podróży z Hummelo. Chciałabym bardzo wrócić tam wiosną i liczę, że kiedyś się uda. 

18 komentarzy:

  1. Piękny, klimatyczny ogród. Wiele inspiracji. To co najbardziej przypadło mi do serca to kolor świdośliw. Mam dwie malutkie w ogrodzie, sadzone wiosną ubiegłego roku i zastanawiam się teraz czy nie przenieś ich w miejsce bardziej reprezentacyjne. Przejście między sadem i częścią bylinową: wymyśliłam sobie też tak u mnie i ten widok utwierdził mnie tylko w tym, że to był dobry pomysł . :)
    Robaczku, chciałam też napisać, że odkryłam Twój ogród przy okazji tworzenia swojej różanki i daje mi on wiele inspiracji. Czy Ty teraz tworzysz nowy ogród?
    Ściskam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Zielonooka! Świdosliwy odkryłam niedawno i już zdążyły mnie zachwycić. Cudnie wyglądają wiosną i jesienią, idealne do niewielkiego ogrodu, ale w dużych tez będą się prezentować świetnie i można posadzić ich więcej :-) Cieszę się, ze ogród Cię zainspirował.
      Dziękuję za wpis, bardzo mi miło poznawać kolejnych czytelników! Nowy ogród zakładam od niedawna, w poprzednich wpisach jest więcej szczegółów. Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  2. Piękny ogród, nie wiem co bardziej podziwiać - harmonijnie skomponowane rabaty czy te trawniki soczyście zielone.

    Zapowiadają mrozy, więc jeszcze poczekamy na przedwiosenne ocieplenie. W zeszłym roku kwitły już przebiśniegi i wychylały zielone wąsy liliowce, a w tym nic. Cisza. Co do tulipanów, ja w zeszłym roku tak się rozpędziłam, że wsadziłam wszystko co miałam w ziemię, zapominając o donicach. Gdy na początku stycznia miałam nadzieję, że jeszcze coś uda mi się dokupić i zapakować w donice, okazało się, że płonne nadzieje...

    Pozdrawiam serdecznie - silvarerum :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trawniki jak trawniki, zielone ;-) Ale takie rabaty to istne dzieło sztuki i bardzo energetyzujący koktajl ;-)
      Spojrzałam do bibilioteki zdjęć, faktycznie przebiśniegi już kwitły rok temu...nawet pierwsze krokusy! Teraz wszystko jeszcze zmrożone i poprawy nie widać..ale nic to, wiosna już za zakrętem, wytrzymamy! :-)
      Tulipany właśnie skończyłam sadzić, w sumie 130 :-) Wciąż są do kupienia na aukcjach internetowych, więc gdybys byka zainteresowana, nic straconego ;-)

      Usuń
  3. Działa nie tylko na wyobraźnię, powoduje szybsze bicie serca...świdosliwy uwielbiam, także owoce, każdego roku zastanawiamy się czy zdążymy przed ptakami...mam dorodny odrost, który posadzę w części nieowocowej.
    Zainspirowana podróżami, wrażeniami stworzysz jeszcze piękniejsze miejsce na świecie, byc może będziemy dążyć tam o każdej porze roku?EwaSierika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, tak czułam, że odbiór tego ogrody będzie pozytywny! Dokładnie takie miałam wrażenia na żywo i cieszę się, ze choć w ułamku udało się je przekazać w relacji. świdosliwy namiętnie sądzę w nowym ogrodzie, ponoć są bardzo odporne na susze i słabe gleby..posadziłam już kilka, na rabatacie zimowej i na brzegu sadu.
      Kochana, do mnie, zwiedzać? Wolne żarty ha ha ha
      Oczywiście zapraszam zawsze, ale raczej "tu" na kawę :-D

      Usuń
  4. Ziemia u mnie od wczoraj zmrożona, a tu takie cuda ! Taki ogród bardzo mi się podoba, znalazłabym w nim ... ukojenie. Zazdroszczę spaceru, szczególnie, że bez tłumu zwiedzających ;-) Na takie nasadzenia jednak nie mogłabym sobie pozwolić, po prostu nie dałabym rady z porządkowaniem rabat na wiosnę. Tak myślę. To mówisz, Kasiek, że w zeszłym roku przebiśniegi już się pojawiały? Nie pamiętam, ale pamiętam, że w połowie lutego słychać już było kosa ! No, to mamy jeszcze trochę czasu :-) Strasznie mi się dłuży ta zima w tym roku :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopiero od wczoraj?! A wcześniej to co, ze niby odwilż miałaś? ;-) No bez żartów....przecież to niby ja mam podgrzewany ogród, a u mnie wciąż śnieg leży :-/
      Przebiśniegi się wychylają, ale musiałoby słonko podgrzać ziemię,.niestety nie zanosi się.
      Ja też już mam powoli dość zimy, ale jak sobie pomyślę, jaka harówka mnie czeka na wiosnę to z radością wracam na sofę i nawet to białe za oknem toleruję ha ha ha Dzisiaj posadziłam ostatnie tulipany i krokusy, zostało mi 50 Joanny D' Arc..ciekawe czy wzejdą. W weekend planuję cięcie glicyni i będę szukać tych przebiśniegów...może suszarkę odpalę żeby pomoc wiośnie? Hmmm... ;-)

      Usuń
    2. No, ja odwilż miałam ... Jaki śnieg ?! Śnieg, to ja bym chciała, bo ferie za parę dni, a moje dziecko AŻ dwa razy na sankach było tej zimy. Suszarka niepotrzebna, bo ponoć od weekendu cieplej. U nas hi, hi, hi ;-) Też przebiśniegów poszukam !

      Usuń
  5. Kiedy w ogrodzie jest spokój nie ma tłumów to odbiór jest zupełnie inny - fajnie było obejrzeć fotki bez tłumów :D.
    Ogród późno letni taki wypełniony i mam wrażenie różowo -pudrowo złocisty.Piękne te rabaty i wysokie byliny na co od niedawna zwraca uwagę.
    Zauważyłam takie pięterko rozchodnik - rudbekia - sadziec
    chyba zapamiętam :D
    dziękuję za relację
    mira

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miro, podobało mi się dokładnie to, o czym piszesz - gotowe kompozycje, które można przenieść na grunt niemal każdego ogrodu. Struktura, piętra rabat i ciekawa kolorystyka, to wszystko bardzo inspirujące! Cieszę się, ze wycieczka się podobała, zapraszam na kolejne holenderskie ogrody :-)

      Usuń
  6. Piękny, inspirujący ogród, choć nie do końca w moim stylu. Dla mnie minusem jest to, że ciężko skopiować go do małego ogrodu - nasadzenia są tak spektakularne, bo grupy roślin są duże, sadzone z rozmachem.
    Natomiast bardzo podoba mi się rozwiązanie z drzewami owocowymi prowadzonymi przy murze, coś takiego właśnie w swojej miniaturce spróbuję osiągnąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Asiu! Mnie tez zachęciły te owocowe drzewa prowadzone przy murach...piękne, efektowne a przy tym praktyczne bo zapewnia obfite owocowanie i oszczędza przestrzeń. Masz taki murek u siebie? Z jaką wystawą? Pozdrawiam!

      Usuń
  7. Niestety nie mam murku - planuję rozpiąć jabłonie (Malinowa Oberlandzka, James Grieve i Szara Reneta) na drewnianych przęsłach, wystawa południowo-wschodnia. Drzewka posadzone, czekam, aż mróź się zmniejszy i drżeniem serca wezmę się za formowanie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odwagi Asiu, jedyne co ryzykujesz to kilka owoców miej w pierwszym roku, a drzewkom na pewno to wyjdzie na dobre :-) Pozdrawiam!

      Usuń
  8. Kolejna pozycja na liście ogrodów holenderskich do zobaczenia, podoba mi się. Patrząc na różanecznikową komnatę, zaczęłam się zastanawiać nad systematycznym cięciem większych różaneczników...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iza, pewnie widziałaś w Anglii podobne okazy, tam cięcie rododendronów to standard i nikt się specjalnie z nimi nie pieści. Ja cięłam kiedyś z przymusu - złamane i chore gałęzie, ale muszę powiedzieć, że doskonale zareagowały i z nędznych okazów odbiły w ciągu 2 sezonów na zwarte i kształtne bryły. Wydaje mi się, że warto! Dobrze rosną u Ciebie? Jak utrzymujesz wilgoć pod nimi?

      Usuń
    2. Obserwowałam w Anglii radykalne cięcie dużych różaneczników, ale sama ich nie cięłam. W minionym sezonie podcinałam azalie japońskie po przekwitnięciu, próbując nadać im kształt. I przycięłam trochę (nieśmiało) swój największy rododendron, zobaczę wkrótce, co z tego wyszło.Myślę, że muszę się ośmielić do bardziej stanowczych działań. Czy cięłaś swoje do łysych gałązek?
      U mnie rosną nieźle, ale mają za sucho, bo podlewałam od czasu do czasu, ostatnio dopiero niektóre dostały linię kroplującą.

      Usuń

Copyright © 2016 Ogródek Robaczka , Blogger