wtorek, 28 lutego 2017

Przedwiośnie... czyli zielone na start!



Co roku mniej więcej na przełomie lutego i marca przychodzi ten długo wyczekiwany moment, gdy pojawiają się kwitnące zwiastuny przedwiośnia w moim ogrodzie. Jeśli zima jest łaskawa, to nawet na początku lutego dostrzegam pierwsze nieśmiałe symptomy, ale co roku bywa inaczej i czasem ten moment ociąga się w nieskończoność. W tym roku pierwsze przebiśniegi pojawiły się u mnie w ostatni weekend lutego i choć to tylko kilka drobnych, białych dzwoneczków...niby nic, ale chlorofil w moim krwiobiegu zaczyna pulsować i już wiem, że się zaczęło!




Porządki

Przedwiośnie to dla mnie początek sezonu i jednocześnie najbardziej pracowity okres w ogrodniczym kalendarzu. Jeśli pogoda sprzyja, to zaczynam regularne obchody ogrodu po pracy, bo wciąż jest widno (hurrrra!!!), wypatruję pączków na krzewach i nerwowo przebieram nogami w oczekiwaniu na weekend. Prace w ogrodzie zaczynam od wygrabienia rabat, gdzie mam najwięcej przebiśniegów i innych wczesnych cebulowych, bo po zimie zwykle zalegają tam tony różanych liści i bylinowych resztek. Maleństwa potrzebują teraz słońca, więc staram się zająć nimi w pierwszej kolejności.
Przebiśniegi jako pierwsze zwiastują wiosnę 
Moje ulubione krokusy - 'Ruby Giant'
Zwiastun wiosny - motyl Latolistek cytrnek 
Liście opadłe z róż to moja zmora, bo wiosną nie ma miejsca w ogrodzie gdzie by ich nie było...starannie wybieram tyle, ile mi się uda zebrać i pakuję do worków z odpadami eko. Nie nadają się na kompost, bo zimują na nich zarodniki chorób grzybowych i dodając je do kompostu wprowadzałabym do obiegu w ogrodzie kolejne patogeny. Wszystkie inne suchotniki, jak resztki bylin i liście z drzew oddzielam i wysypuję na kompost. O tej porze roku moje dwie skrzynie szybko się napełniają, ale nadmiar zielonych odpadków pakuję w duże worki i wkrótce wywiozę na nową działkę. Tam też zakładam kompostowniki :-)

Drobniutkie narcyze 'Tete-a-Tete' zakwitają jako pierwsze, już w marcu. Co roku je dosadzam, co bardzo wdzięczne i zupełnie bezobsługowe.
Trzmiele żarłocznie spijają pyłek z krokusów



kwiaty przylaszczki pojawiają się zwykle pod koniec marca - wcześniej usuwam ubiegłoroczne liście
Staram się dzielić pracę na etapy, bo chociaż zawsze mam więcej do zrobienia niż czasu, są pilne i pilniejsze tematy na wiosnę. W zasadzie na pierwszy ogień zawsze idzie frontowy ogródek, bo tu bałagan najbardziej mi doskwiera - codziennie rano oglądam to pobojowisko po zimie. Jak odkopię z liści rabaty z przebiśniegami w ogródku frontowym, to przechodzę do kolejnych, z wczesnymi krokusami i zaczynam je oczyszczać. Gdy z ziemi wygramolą się zielone noski to trudniej manewrować widełkami, żeby ich nie zmasakrować, więc to taki mały wyścig z czasem.

'Ruby Giant ' z perspektywy biedronki


szafirki to moje ulubione cebulowe do donic, robię z nich barwne kompozycje na taras, a potem wędrują do gruntu 
wczesne iryski miniaturowe odmiany 'Harmony'
Jesienią nie sprzątam ogrodu - grabię tylko sporadycznie liście z trawnika, bo to idealny materiał na kompost, ale poza tym ograniczam swoją aktywność do sadzenia wiosennych cebul. W ubiegłym roku miałam dodatkowe zajęcia związane z nową działką, ale zwykle i tak nie spędzam jesienią zbyt wiele czasu pracując w ogrodzie. Staram się chłonąć ostatnie ciepłe dni na hamaku, z książką, albo plączę się po ogrodzie z aparatem i staram się zapamiętać wszystkie przyjemne chwile jesieni.  Gdzieś z tyłu głowy myślę, że to najbardziej ulotna pora roku, bo załamanie pogody może przyjść w każdej chwili i szkoda czasu na tyranie na kolanach. Powtarzam sobie, że bez względu na to ile liści zgarnę jesienią, wiosną nie będzie ich mniej, więc na rabatach wszystko zostaje... i zamiera zgodnie z rytmem przyrody. Byliny więdną i dają schronienie biedronkom i innych stworzeniom, liście z krzewów opadają i zostają tam gdzie spadną, żeby dżdżownice mogły je wciągnąć do ziemi i przerobić na próchnicę. Ogród może i wygląda na nieco zaniedbany i opuszczony, ale to naturalna kolej rzeczy w przyrodzie. Musi spokojnie zasnąć na zimę, żeby wiosną się wybudzić!

Cięcie

Przedwiośnie to dla mnie również moment cięcia glicynii. Mam ich kilka, więc roboty jest przy tym mnóstwo. Wszystkie pędy, które urosły od ubiegłorocznego cięcia letniego przycinam krótko, a te, które w sierpniu cięłam na 5 oczek, tnę na max. 2-3 oczka. Zabieg późnozimowego cięcia glicynii jest konieczny do wykształcenia dużej ilości kwiatów. Pączki kwiatowe już widać - są bardziej pękate, przypominające beczułki - zawiązują się bowiem późnym latem. Cięcie w lutym pozwala im się wzmocnić, a energia rośliny kumulowana jest w krótkopędach. Przedzieram się więc przez plątaninę cienkich, jednorocznych długich pędów i wycinam je pozostawiając pędy strukturalne rośliny i te, na których będzie bajecznie kwitła w maju. Oczywiście do tego jeszcze potrzebne będzie trochę szczęścia z pogodą, ale na to już niestety nie mam wpływu...W ubiegłym roku późne przymrozki skasowały mi połowę pąków kwiatowych na glicynii, ale i tak spektakl był zjawiskowy!

krótkopędy oblepione pączkami kwiatowymi - w marcu widać już wyraźnie zalążki kwiatów
Po cięciu glicynii, które zwykle trwa cały weekend, zaczynam porządki na najcieplejszej rabacie - tarasowej, gdzie mam najwięcej tulipanów. Zaczynają już masowo startować i z czasem coraz trudniej będzie się między nimi poruszać, a na tej rabacie dużo się dzieje, więc mam co robić. Poza masą bylin jest tutaj sporo róż, więc zaczynam od uporządkowania opadłych liści i przystępuję do cięcia. Nie czekam na kwitnące forsycje,  które dla wielu ogrodników wyznaczają termin wiosennego cięcia róż, bo mój kalendarz prac ogrodowych wyznacza wyłącznie pogoda i dyspozycja czasu. Tnę kiedy mogę i jeśli tylko pozwala na to aura. Poza tym cięcie róż dokładnie wtedy gdy zakwitają forsycje to luksus, na który mnie zwyczajnie nie stać przy tej ilości róż do ogarnięcia. Gdybym zaczynała z forsycjami to mając do dyspozycji tylko weekendy i krótkie popołudnia zapewne kończyłabym w czerwcu 😆

Jako pierwsze pod sekator idą róże pnące na łukach, odmiany 'New Dawn'. Pędy główne redukuję pozostawiając tylko kilka zdrowych, wycinam okaleczone i krzyżujące się, a boczne krótkopędy obcinam do 3 oczek. Na krótko przyciętych pędach poziomych róże zawiążą pąki kwiatowe. Niby nic trudnego, ale zajęcie wymaga baaaaaardzo dużo czasu i energii, a przy tym sporej cierpliwości, bo róża jest koszmarnie kolczasta i nawet skórzane rękawice nie zagwarantują, że uda się wykonać zadanie bez okaleczonych dłoni. Cięcie dziesięciu róż na łukach, ze względu na ich rozmiar, zajmuje mi teraz co najmniej kilka dni, takie bestie wielkie urosły przez 4 lata... Jak skończę to zwykle jest połowa marca, a ja mam do utylizacji kilkanaście worków z kolczastymi badylami i ręce jak po bitwie z kotem, ale przed oczami mam też widok tych róż w czerwcu, co pozwala mi mierzyć się z tym wyzwaniem co roku.
Jak się uporam z różami na łukach, tnę kolejne i kolejne...i kolejne 😉 W zasadzie te prace trwają kilka tygodni i jeśli pogoda dopisuje to kończę w kwietniu. Najmniej pracy przy różach jest z ramblerami, którym tylko przycinam kwiatostany, ale tych też jest niemało...Poza tym owoce tych róż to główne menu ptasiej stołówki, więc możecie sobie wyobrazić, ile sprzątania mam w altanie pod tymi różami.. 😣 W ramach przerwy przy różach tnę trawy - najpierw trzcinniki (najszybciej startują), potem miskanty, turzyce i rozplenice. Na końcu przycinam lawendy i koryguję róże gdy ruszą już pierwsze liście. Wybieram wtedy najsilniejsze i przycinam pół centymetra nad zdrowym, silnym pąkiem, wyrastającym na zewnątrz. Przy różach rabatowych ma to szczególne znaczenie, bo krzaczek po cięciu powinien przypominać kształt otwartego kielicha, żeby w środku krzewu była przestrzeń zapewniająca przewiew i dobrą cyrkulację powietrza. Prawidłowe cięcie to podstawowy zabieg ochrony róż przed chorobami.

Kompost

Kolejne ważne zadanie do wykonania na marzec to przerzucanie kompostu. Staram się najpierw wyjąć z kompostowników dobrze przerobioną zawartość i rozkładam na oczyszczone rabaty. Nie przesiewam, po prostu rozsypuję go jako ściółkę i nawóz jednocześnie. Suchego materiału z rabat na nowy kompost mam już pełną skrzynię, więc mieszam ścinki z resztką starego kompostu, dodaję popiół, którego zwykle mam nadmiar o tej porze roku i odpadki z kuchni, które też gromadzę regularnie. Są to głównie resztki owoców i  warzyw (z wyjątkiem obierek z ziemniaków i cytrusów), fusy z kawy i herbaty, ręczniki papierowe i skorupki z jajek. Potem dorzucam zawartość niszczarki do papieru i wszystko dokładnie mieszam. Po pierwszym koszeniu dojdzie trochę zielonego materiału i wtedy kompostowanie znowu nabierze tempa. Muszę Wam wyznać, że... uwielbiam kompost. Serio! To dla mnie wyższy poziom wtajemniczenia, kwintesencja ogrodnictwa, naturalnego obiegu materii w przyrodzie...prawdziwy cud natury z udziałem milionów stworzeń w każdej garści kompostu. Odkąd robię własny kompost w ogrodzie, nie stosuję żadnych mineralnych nawozów, a roślinki wydają się bardziej niż zadowolone z takiej zdrowej diety :-)

kompostowniki

surowy materiał wymieszany

gotowy kompost, pachnący leśną ściółką..





Trawnik

Nie ma dobrego kompostu bez materiału zielonego zapewniającego azot, a regularne dostawy koszonej trawy to jego główne źródło. Jeśli nie jest zbyt mokro, pierwsze koszenie zaczynamy już w marcu, ale w pierwszej kolejności trawnik wymaga regularnego grabienia po zimie. Liście, mech i przegniłe placki po śniegu to standard wiosną, ale zwykle mam na to totalny luz, bo trawnik to tylko tło dla rabat i materiał na kompost. Wiem, wiem..dla niektórych z Was to zabrzmi jak bluźnierstwo, ale traktuje trawnik dość swobodnie i nie mam ambicji na taki piękny, angielski... Z resztą i tak  nierealny za mojego życia, bo pewnie musiałby być pielęgnowany przez jakieś 300 lat i koszony codziennie. Poza tym wystarczy, że połowa moich sąsiadów bierze udział w konkursie na najpiękniejsze pole golfowe na osiedlu, ja nie muszę ;-)  Niemniej jednak, każdy, nawet tak "plebejski" trawnik jak mój, wiosną wymaga pracy żeby wyglądał "jako tako". Poza regularnym grabieniem konieczna jest wertykulacja z nacinaniem darni. Gliniasta ziemia u nas mu nie służy, pojawia się mech, a trawa gnije, więc po zakończonej wertykulacji stosujemy zabieg piaskowania. Potem dawka nawozu i daje sobie jakoś radę. Powtarzam sobie, że w marcu zawsze wygląda najgorzej, więc potem jest tylko lepiej.

trawnik po wertykulacji nie wygląda obiecująco, ale po kilku tygodniach będzie gesty i zielony :-)
 Tyle o porządkach i wczesnowiosennych pracach w moim ogrodzie w dużym skrócie, a tymczasem wszystkim ogrodnikom życzę dobrej pogody i nieustającej energii. Ptaki coraz głośniej świergoczą, temperatura w słońcu przekracza 10 stopni, ziemia rozmarzła, a sekatory czekają w gotowości...więc do dzieła!








 

35 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. To dopiero w maju :-) Cisy i buksy mają fryzjera w maju ;-)

      Usuń
  2. I ja rozpoczęłam dzisiaj sezon na całego, z tym, że na ogrodzie warzywnym, bo ozdobny u mnie w powijakach. Kompost przerzucony, a u Ciebie podejrzałam zamknięcie do skrzyń i muszę też takie sobie skonstruować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wendy, ja tez jestem w lesie z robotą, ale zaczęłam od rachunku sumienia co muszę zrobić żeby było łatwiej się zabrać do pracy ;-) Zbieram siły i małymi kroczkami...Zdążymy, prawda? ;-)
      Skrzynie kupowałam gotowe, od producenta, ale kolejne kompostowniki zamówię większe i koniecznie z wyjmowanym frontem. Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Kasiu, ja też tupię nogami i nie mogę się doczekać kiedy znowu zacznę grzebać w ziemi, ciąć, kosić, grabić etc :D
    no i w ten weekend Gardenia!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba wszyscy ogrodnicy tak mają ;-) a wiosna? Wiadomo, zaczyna się na Gardenii :-) pozdrawiam!

      Usuń
  4. Wszyscy przebieramy nogami i z sekatorem w dłoni czekamy, pewnie większość juz jakies prace poczyniła bo jak piszesz zmaganie z czasem i pogodą o tej porze roku to norma.
    Twoja różanka to pożeracz czasu i witalności? nikogo, kto zna bajeczne różane łany to nie dziwi, przy takiej opiece, miłości i glebie nie moga być inne....więc rosna, kwitną, zachwycają. Mówimy, że od nadmiaru głowa nie boli, gdy wszystko kwitnie nie ale w wiosennej gonitwie tak, zdecydowanie, ilośc zakątków i zakamarków od ogarnięcia przyprawia czasem o ból głowy....nie przemyka Ci przez myśl-po co mi tyle tego? bo mi czasem tak, no ale nie mam już Twojej młodości tylko zapał, na szczęście to szybko mija....
    Zaczęłam od cięcia powojników i wynoszenia detali, mimo upływu lat wciąż wiosna w sercu..i w ogrodzie juz.EwaSierika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, mogłabym się podpisać pod Twoją refleksją obiema rękami..ilekroć przychodzi do wiosennych porządków zachodzę w głowę... po co mi było tyle róż?!?
      Latem wybaczam im wszystko ;-)
      Tak jak piszesz Ewa - grunt, że wiosna w sercu..będzie dobrze!

      Usuń
  5. Wiosenny post :-). U mnie krokusy ledwo, ledwo szczypiorki z ziemi wyściuboliły... Ale fakt faktem, wiosnę czuć w powietrzu, ptaki śpiewają, Gardenia tuż, tuż. Jednym słowem przebieramy nogami w blokach.

    Lubię Twoje opowieści o ogrodach, ale najbardziej mnie cieszą posty o Twoim ogrodzie Robaczku. Z dużą przyjemnością oglądam zdjęcia, bo dają nadzieję, że każdy ma szanse na stworzenie swojego kawałka raju na ziemi, jeśli tylko odpowiednio się przyłoży. A praktyczne wskazówki są nie do przecenienia.

    Dużo przyjemności w weekend :-) - silvarerum

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Silvarerum - dziękuję, bardzo miło mi to czytać. Mam wrażenie, że te moje 'osobiste' farmazony wieją nudą, bo nic odkrywczego nie wymyśliłam...tęsknota za wiosną przeze mnie przemawia, a większość z nas ma tak samo, prawda? Ale dziękuję za serdeczny wpis na zachętę! Pozdrawiam :-)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Ps. Gardenia już dzisiaj wystartowała! Naładowana pozytywną energią jutro planuję kolejny spacer po halach targowych i zwiedzanie aranżacji ogrodowych. Pozdrawiam

      Usuń
    4. Niestety po zapaleniu oskrzeli i antybiotykach nie zobaczę Gardenii w tym roku...

      Co do nudy - absolutnie się nie zgadzam, czytałam i oglądałam Twoje wątki na FO, na Oazie i mogę nadal z zaciekawieniem i dużą przyjemnością oglądać Twój ogród. Staram się czytać książki, prasę, oglądam programy o ogrodach, ale to wszystko w większości (poza Gardener's World) jakieś takie mało konkretne jak dla zielonego - nomen omen - ogrodnika. Ja muszę zobaczyć konkretnie, a jak ktoś pokaże i napisze po swojemu jak i co, to bardzo ułatwia zrozumienie o co "biega". Dzięki Tobie wiem, że wsadzając róże i byliny zapomniałam zupełnie o tle - niewielkich (bo i ogród nieduży) drzewach, krzewach i trawach, ale nadrobię to niedopatrzenie z czasem.

      Przyjemności na Gardenie :-) - silvarerum

      Usuń
    5. Zdrówka życzę, choć pewnie już wróciłaś do pełni sił :-)
      Gardenii nie masz co żałować, bez rewelacji ;-)
      Dziękuję za serdeczne słowa wsparcia i pozdrawiam!

      Usuń
  6. czytam Twój wpis i w wielu miejscach mam ochotę krzyknąć- mam to samo!
    Też nie grabię liści jesienią. Na trawnik wyjedżam z kosiarką z koszem co kilka dni i tak zbieram liście. Mam sąsiadkę, która jesienią grabi codziennie. W zeszłym roku w marcu zachwycała się jak mam wygrabiony ogród po zimie, a ja po prostu zdałam się na wiatr- z otwartych przestrzeni wywiał wszystko na łąkę za nami, a cześć wcisnął pod kępy krzewów i bylin.
    Też kocham kompost, nasz zużywamy szybko, potem korzystamy od sąsiada, który go nie ceni i chętnie oddaje.
    Trawnik też nie zaprząta bardzo mojej głowy, na szczęście M bardziej go docenia i mu to okazuje.
    W tym roku kret pokazał nam że on tu rządzi i wykonał około 30 artystycznych wzgórz na trawie.
    Ja róże mam tylko dwie i to młode( chyba nie są to pierwsze objawy choroby różanej?), ale od soboty wybiegam z sekatorem. Narazie trawy i powojniki idą pod nóż.
    Trzymaj się, piękny wpis.
    Marta/Magnolia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martusia, moi sąsiedzi również nie cenią kompostu...ale niestety go też nie produkują..zazdroszczę!
      Patent na liście świetny - robię podobnie z trawnika, ale niestety na rabatach zalegają w najlepsze. Gdyby nie to, ze różane liście przenoszą choroby..zostawiłabym je i przysypała kompostowniki dla dżdżownic, ale niestety muszę zebrać. Czasem odpalam odkurzacz ogrodowy, ale ten wciąga też sporo ziemi więc po 5 minutach pojemnik waży tonę..
      Ziemia z kopców to ponoć najlepsze podłoże do donic, zdrowe i żyzne, więc chociaż taki z nich pożytek ;-)
      Powodzenia i wytrwałości! :-)

      Usuń
  7. Jak wiesz trawnik zmieniałam niedawno, ale nie trzęsę się nad nim. Traktuję go bardziej jako tło dla rabat. Ma być ładny, ale nie angielski.
    Zaczęłam prace ogorodowe od cięcia żywopłotu, bo potem nie chce przeszkadzać ptakom, które zapewne będą chciały znaleźć w nim schronienie. Może jeszcze w tym tygodniu uda mi się go skończyć, a trochę tego żywopłotu mam. Potem porządkowanie rabat, bo też jesienią nie robie na nich nic. Trawnik zostawiam na koniec.
    Jak zwykle podziwiam łany cebulowych u Ciebie.
    Zastanawiam się, jak Ty dasz radę ogarnąc nowy ogród. Przecież tam mam 6 razy tyle miejsca.
    Chyba będziesz musiała pomyśleć o jakiejś pomocy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, też chciałam zająć się żywopłotem ale obawiam się, że ptaki już gniazdują..w ubiegłym roku cięłam w czerwcu, gdy młode opuściły gniazda.
      Nie wiem czy dam radę ogarnąć chociaż ten ogród ;-) wiosną mam zawsze chwile zwątpienia mimo, ze tak bardzo to kocham. Cebulowe pozwalają mi odnaleźć radość w pracach wiosennych - gdy po ciężkiej harówce na kolanach zobaczę trzmiela tarzającego się w pyłku krokusów, przypominam sobie, za co uwielbiam wiosnę. A gdy jeszcze wieczorem rozbrzmiewa koncert kosa...ehh..życie jest piękne, mimo ze ręce pokaleczone ;-)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    2. Kasiu, myślę, że do początków marca żywopłot spokojnie można ciąć. Teraz to chyba już za późno. Widzę uwijające się ptaki.
      Chociaż u mnie po jednej stronie cięty będzie w późniejszym terminie, ale to przez mojego sąsiada. Mam nowego. Wynajął ekipę ogrodników, a oni chyba nie zwracają uwagi na ptaki i przyjadą pewnie jak sie ociepli. Trudno. MOże w przyszłym roku będzie lepiej. Za to drugi ptaki mogą spokojnie zasiedlać.
      Czy aż tak dużo masz pracy ostatnio? Mnie odbiera siły do działania atmosfera w pracy. Coś wisi w powietrzu. W zeszłym roku było już kiepsko,a teraz robi się coraz gorzej.
      Mam nadzieję, że uda Ci się wszystko ogarnąć. Nadal uważam, że powinnas skorzystac z pomocy jakiejś ekipy, bo sama możesz nie dać rady ogarnąć 2 ogrody.
      Ja na razie nie mogę się cieszyć widokami kwiatowymi, bo mam ich na razie bardzo mało. Krokusy mają dopiero szczypiorki. Także widok zadka trzmiela bardzo odległy :)
      Jakoś wieczorami mniej słyszę koncerty ptasie, ale za to nad ranem tak. Jeszcze żeby się trochę cieplej zrobiło.
      Mam nadzieję, ze za chwile odzyskasz chęć do działania.

      Usuń
    3. Gosiu, u mnie w pracy też sajgon i wieczny wyścig z czasem ;-/ Wracam do domu później niż zwykle i zmęczenie często bierze górę. Na jutro jednak zaplanowałam urlop (hurrrrra!!!!!) i zamierzam cały dzień spędzić w ogrodzie. Obfocę wszystko, co kwitnie, bo krokusy już zaczynają przekwitać! Mam też nadzieję, że uda się posprzątać kolejną rabatę i przyciąć następne róże. Na nowej działce teraz działa ciężki sprzęt, który przywozi nam ziemię i resztki z tartaku, a za parę dni zoorganizuję ekipę z łopatami, żeby rozrzucić ziemię na rabaty i okryć korą zanim ruszą chwasty. Potem będzie też łatwiej plewić i zapanować nad inwazją zielska. W kwietniu będzie jeszcze wysiewany zielony nawóz, tym razem gorczyca. Tymczasem szukam ekipy do odwiertu studni, bo ten temat wyjątkowo pilny..oby woda była na tej pustyni...ehhh..
      Masz rację, mi też brakuje częstszych wizyt znajomych i codziennych relacji, ale obawiam się, że w tym sezonie i tak bym nie miała na to czasu. Mam nadzieję, że uda mi się regularnie pisać i relacjonować postępy, a dodatkowe foty będę dorzucać na Twarzaka (masz konto na FB?). Pozdrowionka i trzymaj się kochana, powodzenia w pracy. Buźka

      Usuń
    4. Niestety na FB nie istnieję. Za dużo tego wszystkiego. Ogarniam 3, 4 fora, , kilka blogów, na FB nie mam już czasu.
      Tak się zastanawiam, co sie w tej pracy ostatnio dzieje, bo z kim bym nie porozmawiała wszyscy tak mają. Dobrze, że my mamy gdzie się zrelaksowac.
      Urlop też planuję, ale na piątek. W sobotę jadę z Isią i Izą do Joli April. Więc jeden dzień z życia ogrodnika wypada, ale to też będzie bardzo miły dzień.
      Jak to krokusy już przekwitają? U mnie dopiero zaczynają. Większość ma tylko szczypiorki.
      Dobrze, że masz ekipę do pomocy. Fakt, że sama tych ton ziemi byś nie przerzuciła.
      Trzymam kciuki za znalezienie wody. To podstawa ogrodu. Na tak dużym terenie miejmy nadzieje, że gdzieś na pewno będzie.
      Liczę na to, że nie tylko bedziesz częstszym gościem u siebie, ale, że dasz radę przyjechać w czerwcu na spotkanie. Bardzo na to liczymy :)

      Usuń
    5. Gosiu, wczoraj było u nas 15 stopi, w słońcu ponad 20, więc na słonecznych rabatach krokusy mają krótszą żywotność ;-) Szczęśliwie inne dopiero zaczynają, więc będzie co fotografować :-)
      Ale fajny weekend Ci się zapowiada! Pozdrów ode mnie dziewczyny i bawcie się dobrze!
      ps. Mam nadzieję, że uda mi się dołączyć w czerwcu, bardzo bym chciała! Pozdrawiam :-)

      Usuń
  8. Zdanie o krążącym chlorofilu w krwiobiegu - chyba najlepiej podsumowuje stan psychiki ogrodników o tej porze. Cieszę się, że jest więcej takich "nieporządnych" osób, które nie zaprzątają sobie głowy usuwaniem każdego opadłego listka z ogrodu jesienią - choć gdy patrzę na ilość prac porządkowych (w mojej miniaturce!), to chyba będę musiała się zmobilizować bardziej jesienią. Np. we wrześniu eksperymentalnie skróciłam o połowę pędy róż gigantów (typu The Pilgrim), póki co róże wyglądają nieźle (odpukać w niemalowane). Na Gardenie z przyczyn losowych niestety nie mogę dotrzeć, ale liczę, że może dzięki temu uda mi się przyciąć winorośl i owocowe. No i zaczęłam pierwsze wysiewy i już czuję jak poprawił mi się nastrój.
    Cieszę się Kasiu, że piszesz tyle o dobrodziejstwach kompostu, na tym etapie ogrodnictwa ciężko mi jest sobie wyobrazić prawdziwy ogród bez kompostownika. Mi nawet zdarza się przygarnąć odpadki od sąsiadów, nawet skoszona trawa jest świetna jako ściółka w warzywniku, nic się nie marnuje.
    Łany krokusowe nie pozwalają mi spać po nocach, mam nadzieję, że jeszcze jakieś 2-3 tygodnie i u mnie też zaczną wystawać zielone noski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, przepraszam, że tak późno, nie zauważyłam komentarza :-(
      Mam nadzieję, że krokusiki sie pojawiły, a porządki zmierzają do szczęśliwego końca. Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  9. I ja zaczęłam prace! Połowa rabat uprzątnięta. Co prawda - miałam pomoc fachową. Działamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję! Pewnie już cały ogród uprzątnięty i w oczekiwaniu na wybuch wiosny planujesz kolejne działania :-) Pozdrawiam!

      Usuń
  10. No to się wydało:) Mam wspaniałych gości w sobotę. Kasiu, dołączysz? Małe kameralne spotkanie. Za to w czerwcu zapraszam na większe. Dam znać, miło by cię było znów zobaczyć.
    Ja też nie mam konta na FB i czasem żałuję. Ale to, podobnie jak u Margo, byłoby już nie do ogarnięcia.
    Podziwiam cię za to cięcie róż. Mozolna praca. Kolczaste New Dawn przynajmniej u ciebie zachwycają. A ja musiałam przesadzić bo półcień im nie służył (albo mój piasek). Może w nowym miejscu choć trochę podgonią twoje potwory. A sadzone w tym samym czasie...
    Mam pytanie co do kompostu. Wiem że dodajesz dużo papieru, ale czy papierowe ręczniczki nie szkodzą? U mnie często używa się przy okazji środków chemicznych. Takich bym nie wrzucała. Chyba że pilnie pilnujesz tylko takich co wycierasz mokre ręce. Ja bym swoich chłopaków nie upilnowała co mogą a czego nie mogą wyrzucać do eko. Kłopot mam z nimi przy szkoleniu dot. oddzielania butelek plastikowych i zakrętek. Samo życie. Oni mniej czują ekologię. Ja często za bardzo świruję.
    To teraz trzymam kciuki za sprawną ekipę do wody.
    do zobaczenia
    April

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aprilku, niestety nie dam rady, ale bardzo dziękuję za zaproszenie :-) Może w czerwcu? Byłoby super Cię zobaczyć i oczywiście Twoj piękny ogród! Bawcie się dobrze, uściskać dziewczyny ode mnie!
      New Dawn w cieniu całkiem dobrze sobie u mnie radzi, ale w glinie. Odnośnie piasków dopiero będę zdobywać doświadczenie ;-)
      Na kompost wyrzucam tekturę i papier, głównie z niszczarki, ale tez ręczniki bo w kuchni chemii raczej unikam, tylko z wody. Przy selekcjonowaniu unikam obierek z ziemniaków i cytrusów, inne warzywa dodaję bez problemu. Do tego popiół, świetnie neutralizuje zawartość azotu w kompoście.
      Dzięki za kciuki, będą potrzebne! Buziaki

      Usuń
    2. Kasiu a dlaczego obierki z ziemniaków nie nadają się? I jak przechowujesz odpadki kuchenne zanim dodasz je na kompostownik? Cieszę się,że wróciłaś! Nie mogę się doczekać kiedy zakwitną Twoje róże... :)

      Usuń
    3. A kto to się przywitał?🤗 Obierki z ziemniaków łatwo się ukorzeniają i ziemniaki mogą zarosnąć kompost :-) Nasiona pomidorów też są inwazyjne, bo siewki pomidorów potem rosną wszędzie gdzie rozrzucam kompost, ale łatwo je usuwać, więc toleruję ;-) Odpadki kuchenne trzymam w pojemniku, o takim: http://www.homebook.pl/produkty/9638164/dla-domu-do-kuchni-i-jadalni-akcesoria-do-kuchni-kosze-na-smieci-pojemnik-na-kompost-clay
      A jak wypełnię zawartość to wynoszę, zwykle raz na 2-3 dni.
      Na róże jeszcze poczekamy ;-) ale myślę nad jakimś dedykowanym postem dla nich :-)

      Usuń
    4. Przepraszam, że w pośpiechu nie przedstawiłam się. Mam na imię Magda i.... uwielbiam Twój ogród! Na O. mimo, że w ukryciu zagladalam regularnie. Dzięki Tobie w zeszłym roku posadziłam pierwsze róże w swoim ogrodzie i zaczęłam przygodę z kompostownikiem. Ciągle się uczę, a Twoje doświadczenie i rady którymi się dzielisz są dla mnie bardzo cenne. :) Pozdrawiam :)

      Usuń
  11. Kasiu a skórki po bananach dajesz na kompost?
    Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, banany mają dużo potasu :-)
      Ps. Magnolie je uwielbiają ;-)

      Usuń
  12. A ja głupia wszystkie wyrzucałam ;). Takie świeże pocięte zmieszać z ziemią czy należy je wcześniej przesuszyć? Róże też nimi karmisz? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogą być świeże - rozkładasz wokół krzewów i przykrywasz ziemią. Ja róż nie dokarmiam bananami, bez tego rosną jak dzikie ;-) Raczej na kompost, albo dokarmiam nimi magnolie i passiflorę. Ostatnio na kawałki banana skusił się nawet jeż :-D

      Usuń

Copyright © 2016 Ogródek Robaczka , Blogger