Historia mojego ogrodu

Moja przygoda z ogrodem zaczęła się w 2009r., gdy zamieszkaliśmy w małej miejscowości pd Poznaniem, w pobliżu lasów i jezior. Działka, na której stał dom ma niespełna 1000 m kw., ale gdy tu przyjechaliśmy, to pierwsze o czym pomyślałam to -  domek fajny, ale co ja zrobię z taką dużą działką!? Nigdy nie miałam ogrodu, a jedyne odległe wspomnienie zabawy w zielone to nieudolne próby zachowania przy życiu kilku kwiatków na parapecie, które uśmiercałam z niebywałą łatwością...
Ogród leży w pobliżu lasu, na przytulnym osiedlu, a działka była zupełnie pusta, więc zaczynaliśmy ze stanu zero. Ziemia jest tutaj gliniasta, wieją silne wiatry z zachodu, ale wiosna przychodzi szybko i klimat jest przyjazny wielu roślinom. Niewiele mam zdjęć z pierwszych lat ogrodu, ale tak to wyglądało w 2009r., gdy się wprowadzaliśmy:


Na działce zastaliśmy więc jedno wielkie chwastowisko i niewielką, niemal niewidoczną wtedy siewkę brzozy w narożniku działki, którą postanowiliśmy zatrzymać. Zaczęliśmy tak jak większość - od założenia trawnika. Potem go już tylko ubywało i tak do dzisiaj 😉
Następnie pojawił się zarys rabat, jakieś krzewy, mieszany żywopłot...i z każdym kolejnym dniem spędzonym w ogrodzie miałam ochotę na więcej, choć pojęcia o tym żadnego. Mówiąc, wprost - ledwie mogłam odróżnić widły od grabi, o rozróżnianiu konkretnych kwiatów nie wspominając...ale sadziłam zielonym do góry i samo się potoczyło. Ogród obudził we mnie co raz większy ciekawość i entuzjazm, a każdy drobny sukces sprawiał, że cieszyłam się jak dziecko! 
W 2010 posadziliśmy pierwsze drzewo, purpurowego buka, magnolię i jeszcze jakąś drobnicę, ale do dziś nie mogę odżałować, że tak mało drzew posadziliśmy wtedy na działce. Potem pojawiły się dość duże żywotniki i świerki żeby szybciej osłonić działkę. Stawialiśmy raczej na iglaki, które wydawały się dobrym rozwiązaniem, zwłaszcza, że szukaliśmy całorocznych akcentów zieleni, a wkoło były same niezagospodarowane działki. 
Drzew bardzo mi brakuje. Tworzą ramy ogrodu, jego strukturę i są nieodzownym elementem kompozycji na rabatach. Teraz to dostrzegam, ale w 2011r.  na rabatach mieliśmy głównie hortensje, tawuły szare, żylistki (które miały być jaśminowcami..ehhh..), irgi poziome i pięciorniki. Wszystko dosyć płaskie, jednowymiarowe i przewidywalne. Wąskie rabaty okalały duży, centralny trawnik zarówno w głównej części ogrodu, jak i na froncie, przed domem. W 2011 - ten sam narożnik ogrodu, który pokazałam powyżej, wyglądał tak: 


Niby lepiej, ale nawet jak na moje dość ograniczone wówczas poczucie estetyki ogrodowej - wiało nudą.  W 2012r.  powstała kręta, kamienna ścieżka,  prowadząca z tarasu do przeciwległego narożnika ogrodu, obsadzona na 3 opływowych rabatach różami okrywowymi. Ścieżka przełamała przestrzeń i wprowadziła oś widokową na przekątnej linii działki, w kierunku brzozy, która nadspodziewanie szybko rosła! Taki układ niejako wymusił konieczność zaaranżowania przestrzeni pod brzozą i pojawił się pomysł ławeczki w tym miejscu i okalających ją kwietnych rabat. 


To był początek "Zakątka pod brzozą".  Dwa lata później nad ławką zbudowaliśmy metalową altanę, z gotowych elementów, którą obsadziłam różami pnącymi. Z czasem poszerzałam istniejące rabaty, zakładałam kolejne. Metamorfozy ogrodu są przecież wpisane są w jego istnienie, a sam proces tworzenia najprzyjemniejszy! 

Podążając krętymi ścieżkami odkrywam swój ogrodowy styl, który nieustannie się zmienia, ewoluuje. Inspirują mnie angielskie ogrody, styl Arts & Crafts, ale lubię eksperymentować i wciąż poszukuję, odkrywam. Ostatnio zakochałam się w trawach i rabatach preriowych...ale te wymagają większych przestrzeni żeby poruszyć wyobraźnię, więc wciąż pozostają w strefie marzeń..na kolejny ogród.
Zakątek z kamienną ławką
 W swoim ogrodzie staram się tworzyć ogrodowe wnętrza, które dekoruję dodatkami z kutego metalu, kamienia. W mojej prywatnej filozofii ogród musi mieć duszę, wyrażać myśli, emocje..i takich osobistych akcentów jest u mnie sporo. 
kamienne poidło dla ptaków

Uwielbiam róże - na rabatach, wspinające się na podporach, niemal w każdym wydaniu! Najbardziej cenię róże angielskie, ale lubię też obłędnie pachnące odmiany historyczne i żywiołowe ramblery. Z ich pomocą tworzę romantyczne zakątki i staram się aranżować przestrzeń wielowymiarowo, aby wykorzystać tą niewielką działkę jak najlepiej. 

Większość prac w ogrodzie wykonuję sama - przy kopaniu i koszeniu pomaga M, a czasem do większych prac wymagających cięższej pracy fizycznej proszę o pomoc ogrodnika. W ogrodzie spędzam czas niemal codziennie. Czasem godzinkę, a.... czasem pięć ;-) 


Pracuję zawodowo na pełny etat, więc mam do dyspozycji tylko popołudnia i czasem weekendy, ale korzystam z każdej wolnej chwili. Praca w ogrodzie pozwala mi na regenerację duszy, daje poczucie spełnienia i radości, wyzwala tyle pozytywnych emocji! To moja "terapia" po ciężkim dniu w pracy, moja odskocznia, a jednocześnie ulubiony sposób na relaks. Pamiętam, gdy pierwszy raz zobaczyłam krzew budlei oblepiony motylami, poczułam zapach samodzielnie wyhodowanej maciejki, zasmakowałam pierwszych poziomek z ogródka... Zupełnie jakbym odkrywała świat na nowo!
        
Niespodziewanie złapałam zielonego bakcyla, a teraz nie wyobrażam sobie życia bez ogrodu. Wciąż poszukuję, odkrywam, marzę...Z każdym rokiem uczę się pokory wobec sił przyrody i staram się wyciągać wnioski z porażek, aby tworzyć miejsce odpoczynku przyjazne nie tylko nam, ale i naturze. 



Bardzo cieszy mnie to, co udało się osiągnąć przez ostatnie 7 lat, choć popełniłam wiele kosztownych błędów i wciąż je popełniam. Przeżywam fascynacje roślinami, sadzę bez pamiętania, a potem przesadzam..  i tak bez końca ;-) Ale to mnie cieszy i napędza. 

Świadomość, że działam, tworzę, ubogacam ten nasz maleńki kawałek planety sprawia, że czuję się jego, że mam swój pozytywny wkład w to, co jest naszym dobrem wspólnym.  Skąd takie doniosłe słowa? Choć to wszystko brzmi bardzo górnolotnie, to tak naprawdę sprowadza się do codziennych, zwykłych prac. Każda miododajna roślina posadzona na pożytek pszczół, czysta woda w poidle dla ptaków, garść kompostu poprawiająca jakość ziemii..to wszystko przynosi wymierne korzyści dla ekosystemu. Gdy słyszymy o wycinkach lasów, palonych łąkach, eksploatowanych torfowiskach, zanieczyszczanych rzekach..., takie drobne działania w skali małego ogrodu wydają się bez znaczenia, bo degradacji środowiska i globalnych zmian nie da się zatrzymać, ale głęboko wierzę, że to jednak ma znaczenie, ma sens. 

19 komentarzy:

  1. Z przyjemnością przeczytałam historię Twojego ogrodu, chociaż od pewnego momentu miałam możliwość śledzić jego losy na bieżąco..

    Podpisuję się pod wszystkim co napisałaś- o radości wynikającej z kontaktu z glebą, szukaniu w ogrodzie odskoczni i radości.
    To cudowne i magiczne miejsce, w którym ładujemy swoje akumulatory, puszczamy wodze fantazji..ale też uczymy życia, co słusznie zauważyłaś.
    Czasem trzeba sie pogodzić z rzeczywistością, czasem z przemijaniem..i umieć też w tym znaleźć pozytywne strony.. oby było pozytywów jak najwięcej

    Ściskam CIę robaczku serdecznie, z radością śledzić będe losy Tego ogrodu..z nadzieją na rozwinięcie skrzydeł w przyszłości... ;)

    Pozdrowienia serdeczne- Monika-Sz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za ciepłe przyjęcie Monia! Mam nadzieję, że dzięki tym wpisom wznowimy nasze ogrodowe pogaduchy :-) Ściskam mocno!

      Usuń
    2. Bardzo się cieszę, że pojawiła się ta forma kontaktu z Tobą i Twoim ogrodem- stęskniłam się..
      Ponure wieczory będą sprzyjać nadrobieniu zaległości, bo wpisów trochę do nadrobienia mam..;)

      Odwzajemniam uściski- z nadzieją na nie-wirtualne, w marcu.. :*

      Monika-Sz

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta, fajnie, że jesteś! Widzę, ze coś zle kliknęłam i zniknął mi Twoj komentarz...ehh..ciągle się uczę ;-) Do zobaczenia na Gardenii! Pozdrawiam, K.

      Usuń
    2. spoko, spoko :) cieszę się, że jesteś bo tak się zastanawiałam gdzieś zaginęła i podejrzewałam, że coś wielkiego szykujesz :*

      Usuń
  3. Z przyjemnością przeczytałam skrót (duży!) historii Twojego ogrodu.
    I jestem pewna, że te nasze drobne działania w ogrodzie, nasze i nam podobnym, jednak się sumują i przynoszą istotne korzyści.

    OdpowiedzUsuń
  4. Skrót faktycznie duży i to nie tylko dlatego, że na niektóre moje poczynania wolałabym spuścić zasłonę milczenia ;-) Myślę, że na dłuższe refleksje o poszczególnych zakątkach przyjdzie czas. Bardzo mi się podoba ta formuła u Ciebie (choć skala i jakość ogrodu bez porównania) i będę dodawać następne opisy w miarę czasu.
    Ja również jestem zadania, że to robimy we własnych ogrodach, choćby najmniejszych, składa się na nasz zbiorowy wysiłek na rzecz przyrody i warto się starać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszę się, że będę mogła znów się zachwycać Twoim pięknym ogrodem. A po cichutku liczę też na relację z kolejnych ogrodowych działań.

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj Pikutku! Jak miło, że jesteś :*
    Relacje na pewno będą, ten sezon zapowiada się bardzo pracowicie :-) Będę się uczyć tego, co tak doskonale opanowałaś - dzielić czas i energię na dwa ogrody!
    Dziękuję za odwiedziny, zapraszam i pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Na relację z pracowitego sezonu już się cieszę :).
    A z tym opanowaniem podziału czasu to nie tak do końca prawda bo ciągle się jeszcze miotam, liczę że na emeryturze będzie łatwiej ;)




    OdpowiedzUsuń
  8. Witaj Kasiu, wszyscy czekaliśmy na Twój spektakularny powrót, cieszę się że jesteś.
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Aniu! Bardzo mi miło, dziękuję za serdeczne przyjęcie i pozdrawiam!

      Usuń
  9. Jak widzisz zbiegamy sie niczym pszczoły do nektaru, Twój ogród jest nam niezbędny....EwaSierika

    OdpowiedzUsuń
  10. Widzę, że lawinowo rozpoczęły się wizyty "starych" znajomych, same znane nicki czy imiona, Oj będzie się działo :)))
    Czekam na słowa o nowym ogrodzie i postępach budowlanych, no chyba już gdzieś jest a ja jeszcze nie dotarłam ;)
    Majutek

    OdpowiedzUsuń
  11. nie zgadzam się jedynie z tą "garścią kompostu" :)
    toż to u Ciebie to hortisol pierwsza klasa!

    OdpowiedzUsuń
  12. Kto szuka... ten znajdzie :)
    Bardzo się ciesze, że znalazłam Twój ogród Kasiu. Będę zaglądać .
    Ewa/ave

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Ogródek Robaczka , Blogger